ewangelizacja.net

Homilie > Narodzenie Pańskie 2008
sobota, 25 maj 2019 roku

 5 niedziela zwykła, B (8 II 2009)


JEZUS BIERZE NASZE SŁABOŚCI

     1. “Zdrówka, proszę księdza, życzę!” - tak często mówi się składając życzenia. Problem zdrowia zajmuje ważne miejsce w rodzinnym kalendarzu. Szczepienia, gdy są małe dzieci, wizyty u lekarza, jeżeli jest duża gorączka i coś boli, prośba o zapisanie leków w starszym wieku na różne dolegliwości, domaganie się pewności leczenia i skuteczności, przesadne oskarżanie przychodni, szpitali, pracowników Służby Zdrowia, odpowiedzialnych w państwie - że mało albo nic nie robią dla pacjenta.  A jeżeli reformujące ustawy są gotowe, prezydent je wetuje. I od nowa toczy sie kołowrót życzeń, pretensji, narzekań i lęku o zdrowie.
       2. Fragmenty czytań tej niedzieli pasują do naszej współczesnej sytuacji. Oto Hiob narzeka na swój los, na męczarnie i udręki, na to, że czas przemija, “ dni jak powiew”, a on nie ma szczęścia. Św. Paweł utożsamia się ze słabymi, solidaryzuje się i “chce być wszystkim dla wszystkich”.
       Jezus w Ewangelii Marka opisywany jest jako uzdrowiciel. Wyleczył najpierw teściową  Szymona. Potem uzdrowił licznych chorych i opętanych przez złe duchy. Wziął na siebie słabości tamtych ludzi i nosił ich choroby. Nie ma tam narzekań na Służbę Zdrowia. Nie ma oskarżeń, iż Jezus popełnił jakiś błąd w sztuce lekarskiej. Nie ma u Jezusa środków w postaci lekarstw, zastrzyków i specjalistycznych operacji. Jezus wie, że choroby to część naszego życia. Że trzeba się troszczyć. Trzeba się pochylać nad cierpiącym. Trzeba kochać bliźniego, który jest w udręce, męczy się i nie wie, co będzie z nim dalej.
       3. Jezus także bierze na siebie nasze słabości i nasze choroby. Dziękujemy Mu za życie, za to że jesteśmy - istniejemy, poruszamy się w Jego wszechmocy, działamy, do czegoś dążymy.  Jezus jest blisko nas i podpowiada nam, jak mamy żyć.  Chce w nas rozbudzić wrażliwość na udane życie i w miarę szczęśliwe. W swojej Ewangelii zachęca, iż trzeba wyrzekać się, aby być zdrowym i szczęśliwym. Np. pijaństwo jest przyczyną wielu chorób. Palenie papierosów bardzo szkodzi nam i otoczeniu, które musi wąchać nikotynowe dymy. Wyniszcza nas samowolne i niepotrzebne używanie leków na każdą okazję. Nasze ciała są bardzo piękne, ale też delikatne, kruche. Ile pięknych dziewczyn zginęło w brawurowych, z nadmierną szybkością, jazdach.  Albo ktoś po pijanemu. Kiedyś mówiłem o potrzebie wybrania Krzysia w towarzystwie podczas dyskoteki, wesela, aby ten jeden tzw. Krzyś (od patrona kierowców św. Krzysztofa) nie pił nic i bezpiecznie rozwiózł całe zabawowe towarzystwo do domów.  Nieopanowane nadużywanie popędu seksualnego z wieloma ludźmi jest roznosicielem wielu niebezpiecznych chorób. Ubieranie niedostosowane do pory roku i warunków atmosferycznych też jest beztroskie i głupie, nie utrwala zdrowia. To, o czym mówię teraz, to co najmniej połowa wszystkich chorób i nieszczęść, które nie są związane z losem człowieka, lecz z lekkomyślnością i trwaniem w złych nałogach.
      Konieczność śmierci trzeba też przyjąć jako dalszy cel, do którego prowadzą choroby, nieszczęścia i ulotność życia ludzkiego. Trzeba ostatecznie wierzyć, że Jezus  przyjmując wszystko na siebie - cały nasz los - przemieni go naprawdę w życie wieczne. I śmierć nie będzie końcem.
Jezus przecież pokonał śmierć.
 “On leczy złamanych na duchu
 i przewiązuje im rany.
 On liczy wszystkie gwiazdy
 i każdej nadaje imię.
  Nasz Pan jest wielki i potężny.
  a Jego mądrość niewypowiedziana.
  Pan dżwiga pokornych,
  karki grzeszników zgina do ziemi” (Ps 147A (146), 3-4. 5-6)
       
ks. Franciszek Kamecki

2009-02-08