ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 ZŁOŚLIWOŚĆ W PROCH SIĘ OBRÓCI


Drabiną do nieba 12 VI 2011 (12) [476]

    To proch marności, a nie do strzelania. Często rzucam taką garstkę na trumnę w ostatnich chwilach liturgii pogrzebu. Coraz trudniej rzucić na wieko trumny, bo nieraz zakład pogrzebowy zielonym dywanem zakrywa symboliczną naturalną ziemię, odgradzając szerokim pasem od trumny, po którym nie bardzo można chodzić z powodu nierówności, jest niebezpiecznie, dlatego z odległości kilku metrów trzeba próbować rzucić garść z łopatki. Zawsze w tym momencie czuję bezradności ludzkiego losu. Dociera do mnie proroctwo, iż nie znam dnia ani godziny. Mam cieszyć się tutaj, w tej doczesnej i nadwiślańskiej dolinie radości i nadziei. Pan Bóg mówi mi, że nie jestem jeszcze gotowy przeżyć śmierci jako szalonego szczęścia. Uczę się chodzić wokół śmierci na palcach, po cichu, jak gdyby nigdy nic.

    „To, co Semka, Graczyk, Braun i inni wyprawiają z arcybiskupem (chodzi o arcybiskupa Józefa Życińskiego) jest, posługując się definicją prof. Michała Głowińskiego, „retoryką nienawiści”. W niej wróg to „ktoś wyzbyty wszelkich racji, ktoś, kogo w życiu publicznym trzeba wszelkimi dostępnymi środkami zdezawuować, unieszkodliwić czy wręcz zniszczyć”. Teraz już nie chodzi o zniszczenie arcybiskupa, ale pamięci o Nim. Nie udało się to pierwsze, nie uda się i drugie. Za arcybiskupem przemawiają fakty, życie, książki i - chyba najważniejsze - ludzie, dla których był symbolem nowoczesnego, prawdziwie Chrystusowego Kościoła, takiego, który towarzyszy człowiekowi, a nie odtrąca
go. Wobec tego wszystkiego insynuacje to proch” (Aleksandra Klich, Dopaść arcybiskupa, GW 25 V 2011).

    Stanisław Michałkiewicz - nie wiem czy dziwi się, czy nie - że wobec zmarłego abp. Józefa Życińskiego solidarnie wypowiadali się „KUL, warszawski KIK, "Gazeta Wyborcza" i konserwatyści oraz Episkopat, który pierwszy raz tak zdecydowanie zareagował jednym głosem. Bo nie przypominam sobie tak stanowczej reakcji Konferencji Episkopatu Polski na wcześniejsze bluźnierstwa wobec Jezusa Chrystusa – ale przecież nie można wymagać zbyt wiele" (Dziennik polski). Złośliwość - a jakże! - musi być. Mądrość ludową odwraca się, aby o zmarłych mówi źle i dużo.

    Na portalach internetowych często i gęsto padają obraźliwe ciosy. Pełne sprzeczności i fałszywe widzenie najnowszej historii. Kipiąca złośliwość. I na moją parafię spadają najnowsze opinie jak niszczący grad. Znany Bartosz Węglarczyk, wierny fan pana Wałęsy (ja też), jednak skrytykował nieobecność Wałęsy podczas wizyty prezydenta Baracka Obamy w Warszawie. Ale „pomysł, żeby Wałęsa stał w kolejce do Obamy razem z plastusiowym Grzegorzem Napieralskim czy (...) Jarosławem Kaczyńskim, uważam za kuriozalny” - pisze m.in. Mariusz Zawadzki, GW. - „Wałęsa słusznie zrobił, odmawiając stania w kuriozalnej kolejce. Może jak zwykle powiedział przy okazji o kilka słów za dużo”. Terminarz Obamy można było poprawić. (...) Ale że „Wałęsa obraża gościa polskich władz” - co to, to nie. W ogóle nikt nikogo nie obraził, ktoś tylko popełnił dużą gafę”. Parę tygodniu temu Wałęsa dostał Nagrodę Wolności im. Ronalda Reagana. - Lechu, Ronald byłby dumny, gdyby wiedział, że odbierasz tę nagrodę - mówiła w nagraniu wideo Nancy, żona zmarłego.   

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-06-12