ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 OGLĄDAJĄC PARAFIĘ


Drabiną do nieba 23 I 2011 (2) [466]

   Po kolędzie oglądam ciało i duszę parafii.

   Od ponad 20. lat moja parafia zmniejszała się, z prawie 3500 spadła liczba do ok. 2300. Teraz znowu wzrasta do ok. 2500. Z powodu kilkanastu nowych domów i dwów bloków mieszkalnych). Za rok lub dwa urosną znowu nowe domy i blok socjalny dla 20. rodzin. Parafia może znowu powiększy się. Liczba osób jest niepewna, ponieważ za granicą średnio pracuje ok. 100 - 150 osób, które nie chcą być skreślone z listy parafian, bo albo tylko połowa rodziny przebywa poza krajem, albo cała, ale chce potem powrócić. Najwięcej poza krajem przebywa młodzieży, dziewczyn (między 20. a 30. rokiem życia).

   28 lat temu w mojej parafii było kilka małżeństw czy par niesakrametalnych, a obecnie takich par lub wolnych związków jest kilka w każdej prawie wiosce. Co dziesiąty wstęp kolędowy to mniej więcej sytuacja niezgodna z nauką Kościoła. Przecież ksiądz nie jest policjantem, więc nie przepytuje szczegółowo parafian, nie szuka przyczyn i okoliczności konkretnej i złej sytuacji, jaka zdarzyła się komuś jednemu lub wielu osobom równocześnie. Ksiądz nie może być zbyt ciekawy. Kultura współżycia wymaga grzeczności. Nie wypada analizować nieszczęścia w obecności dzieci, a jeszcze bardziej w obecności dzieci nastolatków.

   Fakt kolejny. Mniej dzieci. W wieku do 12 lat w mojej parafii jest dzieci 423, co oznacza, że na każdy rocznik przypada 35 dzieci). Pozwala to - w mniejszych grupach - lepiej przygotować działania duszpasterskie. O wiele łatwiej z rocznikiem ok. 35 dzieci lub młodzieży niż z grupą 50 - 60 osób. Nawet sprawniej zorganizować wyjazd jednym autokarem z opiekunami. Dawniej musiałem zamawiać dwa autokary lub autokar i mikrobus.

   Świadczy to nie tyle o wyludnianiu się, lecz o starzeniu się parafii. W mojej parafii jest 186 wdów i 36 wdowców. Jest też kilkadziesiąt osób samotnych. Troska o ludzi starych jest obecnie w parafii ważniejsza. I cenne jest zanoszenie chorym i niesprawnym starym ludziom Komunii św. przez nadzwyczajnych szafarzy świeckich Komunii św. (mam ich siedmiu). Konieczne jest częste zapraszanie kapłanów ze spowiedzią, aby parafianie mieli łatwość i wybór obcego spowiednika. W parafii trzeba więcej organizować dla starszych.

   Parafia jest zróżnicowana w relacji do Kościoła i Jezusa Chrystusa. Nawet ci słabi, półparafianie, nie chcą być wykluczeni z parafii. Niektórym w praktykach religijnych przeszkadza praca, innym studiowanie zaoczne, a jeszcze innym małe dziecko. Bezrobotni, chociaż mają dużo czasu, nie zgłaszają do Pana Boga, aby ich najął. Nie ma ich także w kościele. Jednak ogólna obserwacja jest optymistyczna, ponieważ parafianie wydają się zadowoleni z obecnej sytuacji życiowej. Mało jest narzekających. Media pokazują fałszywie rzeczywistość - konflikty, złość, klęski, zawziętość, czarną przyszłość, łatwe oceny - czego nie widać w gestach, słowach, pomysłach, planach i uśmiechach szarych ludzi. Wielu coś zmieniło w obejściu, coś wybudowało, coś poprawiło, żyje nadzieją. Wzrasta standard osobisty w wiejskiej parafii, ale wsie nadal są skansenami. Jak zaradzić i rzucić nowe hasła zmieniające polską wieś? M. in. gdyby zaistniała programowa współpraca między parafiami, między proboszczami...

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-01-23