ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 NEWMAN I TERAŹNIEJSZOŚĆ


Drabiną do nieba 03 X 2010 (20) [458]


    Zamiast porażki i klęski wrześniowa pielgrzymka Benedykta XVI do W. Brytanii zakończyła się optymistycznie.  Brytyjski premier James Cameron żegnał papieża: „Udało Ci się zatrzymać nasze społeczeństwo i skłonić je do zastanowienia”. Prymas Polski abp Józef Kowalczyk: papież wielokrotnie zwracał uwagę na miejsce religii w liberalnym i pluralistycznym społeczeństwie i przestrzegał przed usuwaniem religii z życia publicznego. Mówił im. m. in. że wiara i rozum powinny prowadzić ze sobą dialog dla dobra cywilizacji.  „Cała wizyta była też prowadzeniem dialogu z anglikanami, pokazywaniem, że ostatecznym celem wszelkich działań powinno być przywrócenie pełnej komunii Kościoła. W tej sprawie powinniśmy być optymistami” - dodał prymas Polski.  

    Ważnym wydarzeniem podczas pielgrzymki  było ogłoszenie Johna Henry Newmana (zm. 1890 r., miał 89 lat) błogosławionym . Lektury licznych dzieł patrystycznych, spojrzenie historyczne  i własne przemyślenia spowodowały u niego przejście na katolicyzm w r. 1845. Uznał bowiem, że przede wszystkim członkowie Kościoła rzymskokatolickiego kontynuują dzieło apostołów.  Że linia sukcesji apostolskiej idzie przez Kościół Katolicki, a nie Anglikański. Takie
było jego przeświadczenie. Z przeświadczenia stworzył rozumowanie na korzyść wiary. Uznawał pierwszeństwo i przewagę wiedzy konkretnej nad pojęciową, był przekonany, że bezpośrednie przeświadczenie jest ponad dowodem, ufał, iż logika osobista jest ponad powszechną i że wiara także jest ponad wiedzą.

   Na jakich podstawach my opieramy swoje przeświadczenia? Warto pomyśleć o wewnętrznej motywacji wokół tego, w co wierzymy.

    Jakie jest przeświadczenie tych, którzy manifestowali w Warszawie, idąc ulicą z ideą wybrania dla Polski Jezusa jako króla?  Wybitny publicysta i dziennikarz Jan Turnau (dawniej w „Więzi”, obecnie w GW, 22 IX 2010) zastanawia się nad  manifestantami czy oni zapytali przedtem Jezusa : „czy ma na to ochotę. Pewnie nie zapytali, bo przecież odpowiedziałby wtedy, że owszem, ale że królem malowanym nie będzie. Gdyby więc zaczął rządzić, wprowadziłby zakazy okrutne: nie wolno byłoby na przykład bawić się Jego krzyżem, wymachiwać nim jako partyjną flagą. Co więcej, Chrystus wprowadziłby specjalny podatek powodziowy: każdy obywatel oddawać by musiał przynajmniej dziesięć procent swych zarobków poszkodowanym przez klęski. Byłaby to zatem dyktatura nieznośna dla prawie wszystkich. Nie utrzymałaby się długo, obalona zgodnie przez cały naród polski, skądinąd tak pobożny.” 

    Przeświadczenie wydobywa się z naszego sumienia, któremu Rada Europy - jak się ostatnio dyskutuje - chciałaby ograniczyć etyczny imperatyw. Chciałaby prawnie wyłączyć sumienia personelu medycznego z niektórych zobowiązań cywilnych (jak np. obsługa aborcji, in vitro, eutanazji itp). Przecież w sumieniu krzyczy pochodzący od Boga głos: nie i nie! Nie mogę tego lub tamtego czynić, bo sumienie mnie powstrzymuje. Sumienie zabrania.  I to jest ostateczna reguła.
  
KS. FRANCISZEK KAMECKI

2010-10-03