ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 PRODUKCJA SPRAWIEDLIWOŚCI?


Drabiną do nieba 8 II 2009 (3) [421]

      W polskim karnawale nie wszystko jest gotowe do zabawy i śmiechu. Ciągle wraca smutna sprawa, kogo ze znanych  obywateli ogłosić jako TW czyli tajnego współpracownika Urzędu lub Służby Bezpieczeństwa (UB, SB). PO chce powszechnego dostępu do akt IPN. Czy każdy mógłby zajrzeć do teczki sąsiada? Tu są wątpliwości. W tym projekcie jest dużo wad, ale i jakieś zalety - odpowiada w wywiadzie prof. Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego, który  widzi taką zaletę “likwidację postępowania lustracyjnego i odebranie IPN roli oskarżyciela. Ale nadal będzie miał teczki. Gry teczkami ta propozycja moim zdaniem nie ukróci. Nadal pracownicy IPN będą mogli podsunąć zaprzyjaźnionym dziennikarzom smakowite dla opinii publicznej kąski z akt, które powstawały nie w imię prawdy, tylko umacniania władzy PZPR”. Moja prywatność zostanie naruszona, jeżeli ktoś będzie mógł sobie czytać moje teczki. Konstytucja daje mi prawo wglądu tylko na mój temat, a nie do wiedzy na temat sąsiada (wg Stępnia, GW 17-18 I 2009).  
      Leszek Moczulski , znany działacz opozycji w PRL, dziennikarz i historyk, wielokrotnie aresztowany, więziony,  czując się wywołanym oświadczeniem gen. Kiszczaka o dopisywaniu do akt agentów danych z podsłuchów i z innych form inwigilacji, słusznie uważa, że “posługiwanie się fałszywymi materiałami, wprowadzającymi w błąd funkcjonariuszy, należało do podstawowych mechanizmów resortu”. Teza jakoby władza nie mogła oszukiwać samą siebie i dlatego materiały ezbeckie są wiarygodne, jest błędna. Przecież wiemy z czasów sprzed roku 1980, że sprawozdawczość gospodarczą w PRL  poprawiano na każdym szczeblu, dodawano coś do niej, ulepszano ją,  niejako tryumfowano, a na tej podstawie przywódcy partyjni podejmowali najwyższe decyzje, fałszywe. Oszukiwali samych siebie.  
      Pamiętamy anegdoty o tym, że sołtys dopisał 5-10 do liczby wieprzów we wsi, potem dopisał trochę wyższy przewodniczący i dopisano jeszcze ileś sztuk w województwie, tak że w Warszawie cudownie rozmnożyła się trzykrotnie ogólna liczba polskich świń. W Fordonie w r. 1977 przy nowopowstającym miasteczku akademickim  ATR (dzisiaj Uniwersystetu Technologiczno- Przyrodniczego) odbyła się inauguracja nowego roku akademickiego. Przed przyjazdem najwyższych władz partii wojsko uporządkowało spychaczami, pługami, bronami i walcami teren budowy miasteczka, wsadzając dużo wyciętych w lesie i przywiezionych świerków, tworząc piękne zielone aleje dojazdowe do dwóch gmachów dydaktycznych, dużej stołówki i dwóch akademików 11. piętrowych  (dzisiaj kampus uniwersytecki jest ogromny, ale zamiast planowanych 11. wieżowców -akademików posiada nadal tylko te dawne 2 akademiki, pamiętające strajki studenckie i stan wojenny). Świerki za kilka tygodni uschły. I pokazały uwiąd, i złudzenia systemu socjalistycznego. Stały się dowodem kłamstwa.
       Takie wprowadzanie w błąd wynika także z archiwów SB, z lustracji i IPN. To przecież sztuczne i wybiórcze produkowanie sprawiedliwości. I krzywdy. I polskiego piekła. Nowe podejście do tychże zjawisk jest konieczne. Nowa ustawa potrzebna. Ale jaka? Co mogliby powiedzieć fachowcy od katolikckiej nauki społecznej?  Czekamy na rady. Bo krzywda wysypująca się z esbeckich teczek tumani i zakurza całą Polskę.   
      
KS. FRANCISZEK KAMECKI

2009-02-08