ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 KRYZYS PRZEŻYCIA RELIGIJNEGO


Drabiną do nieba 30 XI 2008 (24) [416]

    Polska religijność w ostatnich 20 latach jest niezmiennie podobna (patrz “Dziś i jutro polskiej wiary” w “Więzi”, nr 9/2008). Nie jest ani lepsza, ani gorsza. Może trochę lepsza,  zwłaszcza głębsza w grupie praktykujących młodego pokolenia.  Z przyjemnością obserwujemy młodych zaglądających do kościoła, młode pary, młode małżeństwa - jak we dwoje spacerują regularnie na msze.  
    U mnie na wsi jest wyraźnie mniej w kościele niż dawniej, ale od 25. lat parafia zmniejszyła się o ponad 1000 mieszkańców tj. o 35%.  Z statystyki więc nie mogę  budować wniosków ani programów na przyszłość. Rozglądam się zatem, sięgam do własnych długoletnich obserwacji i niektórych lektur. I co się wydaje ważniejsze np. wobec młodzieży, u której charakterystyka wieku jest podobna jak dawniej, te same nieomal ideały, te same prawie trudności... Gdzie i w czym znaleźć początek do dobrej i sensownej dyskusji parafialnej o młodzieży? Otóż prawdopodobnie sprawy z młodzieżą trzeba ulokować w kryzysie przeżycia religijnego. Od 30 lat nie podaje się innego powodu (porównaj: ks. Tadeusz Ryłko. Powołanie do wspólnoty. Warszawa - Poznań 1985    Pallottinum str. 123 i dalsze). Zagrożeniem religijności  współczesnej młodzieży jest brak przeżycia religijnego. “Przeżycia religijne są doznaniem całego ludzkiego “ja” w osobistym spotkaniu z Bogiem zbawiającym. Przeżycie to waha się pomiędzy zachwytem nad Bogiem, który jest Miłością, a trwogą przed Tym, w którego ręce wpaść jest rzeczą straszną” (jw. ks. Ryłko).   
    O kryzysie a nawet braku przeżycia religijnego i ogromnym zapotrzebowaniu na nie   
świadczą entuzjastyczne przeżycia pieszych pielgrzymek, Lednicy, wakacyjnych rekolekcji oazowych itp. Są to jednak krótkotrwałe fajerwerki religijne. Miłe, sympatyczne. Pytam, dlaczego takich przeżyciowych form nie tworzyć w parafii?  Katecheza parafialna była takim przeżyciem, jak twierdzą i wspominają moje dawne uczennice i dawni uczniowie (odzywają się poprzez internet i nk = naszą klasę). Obecne katecheza szkolna za bardzo zgodziła się przyjąć gorset dydaktyczny, któremu obce są pedagogika i psychologia tj. emocje i przeżycia, wg którego tylko wiedza i wiedza, ocena, nauka, a gdzie uczucia, wyobraźnia, chcenia, pragnienia, marzenia itd. gdzie sens życia i wyższe potrzeby duchowe i religijne?...).
    Religia i wiara coraz mniej jest przekazywaniem (i przez katechezę szkolną, i przez pokolenie starszych) przeżywania spotkania ze zbawiającym Bogiem. “Przecież wychowanie religijne to nic innego, jak włączanie młodego człowieka do społeczności ludzi wierzących, ludzi obcujących z Bogiem, ludzi, którzy całe życie zawierzyli Bogu”  (jw. ks. Ryłko). Rozumowe podejście jest też konieczne, aby nie być ignorantem religijnym. Rozum i wiara jak dwa skrzydła, które niech unoszą młodego człowieka.  Wtedy może u młodych mniej będzie “nieba w płomieniach” i mniej zmartwień z “trzęsieniem ziemi’ w sumieniach.  

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-11-30