ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 ZACHWIANIE ZAUFANIA


Drabiną do nieba 5 X 2008 (20) [412]

    Strzały w  szkołach w różnych krajach. Sprzedawanie dzieci i kobiet. Zarabianie dziewczyn z długimi nogami na skraju szosy. Dowolność seksualna wśród dorosłych. Spółkowanie seksualne  małolatów. Gwałt nastolatki. Wieloletnie gwałcenie córki i posiadanie z nią dzieci.  Kilka pchnięć nożem. Podpalenie. I wiele zdarzeń podobnych.
To nieszczęścia zawinione z powodu nadpobudliwości, emocji, dewiacji i patologii. O przemocy w rodzinie, o nadużyciach seksualnych wobec dzieci - to fakty „wołające o pomstę do nieba”.  Od razu pojawiają się pomysły, jak z tym walczyć. Wciąż te same osoby objaśniają dramatyczne zdarzenia w rodzinach i w sąsiedztwie. Ci sami profesorowie od psychologii i socjologii, od kilkudziesięciu lat, diagnozują, podają recepty. Ich mądrość jest raczej powtarzalna. Z ich złotych myśli nie wydobywają się jakieś niezwykłe pozytywne  rezultaty. Może więc – ponieważ czasy i zachowania szybko się zmieniają  - należałoby szukać także innych,  nowych ludzi, aktywnie pracujących bezpośrednio z młodzieżą, którzy by na świeżo zdiagnozowali problemy i dramaty oraz ich przyczyny.  
    Wydaje się, że w dyskusji brakuje aksjologii. Trzeba wyraźniej wartościować, wskazywać, że to jest najlepsze, mądre, życiowo słuszniejsze, a to dobre, tamto dostateczne lub  mierne albo zerowe. Nie chodzi o jedyną słuszną prawdą, jak niektórzy zarzucają. Chodzi o zahamowanie zbytniego relatywizmu. Jeżeli wszystko wolno... Cz. Miłosz pisał pięknie, iż nie należy opowiadać, że Boga nie ma, bo nie wolno zasmucać bliźniego swego. Kiedyś – tłumacząc na kazaniu dzieciom łagodność Jezusa -  przyniosłem rękawice bokserskie, które włożyła dziewczynka i chłopiec. Rozmawialiśmy o tym, jak wygląda boks, jak leje się krew, jak u Gołoty wcale nie było widać jednego oka, jak lekarz ringowy orzeka, że jeszcze można walczyć. To wygląda czasem okropnie, jest w majestacie sportu i prawa, z brawurą i entuzjazmem kibiców. Nie podlega dyskusji. A klaps wychowawczy (często pieszczotliwy) jest stokrotnie znienawidzonym gestem we współczesnej dyskusji o wychowaniu i przemocy.
    I co chodzi? Chodzi o powszechne donosicielstwo. Zachęta: reaguj, donieś policji, organom ścigania, ośrodkowi opieki społecznej itp.  To znaczy: zadzwoń, zgłoś, zawiadom, rozpowszechnij to. Czy tak?  Czy nie najpierw i chyba lepiej: spróbuj ingerować, powiedz sąsiadowi, że przesadził, źle zrobił. Najpierw weź odpowiedzialność za bliźniego. Pomóż mu, bo zgłupiał, zwariował. Jeśli nie chcesz sam, weź świadków.
Chodzi o więź i zaufanie. Rozpada się więź międzyludzka w rodzinie, w sąsiedztwie, w zaufaniu jednego do drugiego. Od tego trzeba zacząć. Najpierw tworzyć program zaufania między ludźmi. Z Taize rozpowszechniano pielgrzymkę zaufania. Metoda donosicielstwa już była i nie zdała egzaminu. Monitorowanie i kamery to dobre w więzieniu, ale nie na wolności. Chcemy być wolni szanując drugiego obok, nie wyrządzając nikomu krzywdy . Ewangelia Jezusa mówi o działaniu w cztery oczy, a potem dopiero przy świadkach itd. A współcześnie propaguje się: działaj donosząc policji lub innej odpowiedniej instytucji. Osobowe relacje się pomija, jakby obok nie było sąsiada, krewnego, przyjaciół, znajomych...Instytucjami nie zastąpimy osób, rodzin i sąsiedztwa. Instytucje tworzą procedury, a tu idzie o dobroć  i wyrozumiałość.                                              

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-10-05