ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 BLIŻEJ DO ZGODY


Drabiną do nieba 6 IV 2008 (7) [399]

    Po wielkanocnych świętach (i wielotygodniowej duchowej pracy) ponoć będzie w Polsce zgodniej, sympatyczniej i całkiem wiosennie. Kawałki rzeczywistości powrócą do całości. Rany się zabliźnią. Światło wyrzuci ciemność poza horyzont. Groźne wilgotne słowa wyschną. Obywatele poczują się wspólnotą. PiS przestanie być odrębnym patriotą i samodzielnym województwem. Bracia Kaczyńscy będą bliżej siebie (jak pisał felietonista Eliasz, że przecież najprościej brat mógł zadzwonić do brata i poinformować go o katastrofie wojskowego samolotu).  
    Ponoć kompromis wyrośnie na stole pomiędzy PiS i PO. Będzie dobrze. Śmieje się Dochnal, bo wygrał w sądzie ze Skarbem Państwa. Apeluje  się: jak zgasisz żarówkę, przyczynisz się do ratowania ziemi przed ociepleniem (globalna akcja w największych miastach na świecie). Zb. Religia wytrwale (po co, skoro miał swoje 5 minut?) recenzuje prace i pomysły swojej następczyni. Francuski dziennikarz zakłócił ceremonię zapalenia znicza, rozwijając flagę z kajdankami zamiast kół olimpijskich. Pokazał światowy problem. Do rozpoczęcia olimpiady w Chinach 8 sierpnia może zdarzyć się wiele protestów. Czy sportowcy będą chcieli bojkotować, skoro dla nich medal olimpijski to nagroda za długie lata treningów? Szkoda, że wcześniej nie pomyślano o tragicznych egzekucjach na stadionach chińskich, na których teraz mają się odbywać zawody olimpijskie.   
Niektórzy wierzą, że olimpiada coś zmieni w Chinach. Ponieważ hasło jest nadal aktualne: zrób coś dla naszej planety.
     Warto tu wspomnieć Chiarę Lubich (1920 – 2008), która zmarła w połowie marca, twórczyni włoskich Focolarów.  Coś z miłości jedności zostawiła światu. Jej historia zaczęła się podczas szalejącej II wojny światowej. W Turynie. Miała 23 lata. Otoczona koleżankami. Każda z dziewczyn  miała swoje marzenia. Jedna chciał założyć rodzinę i czekała na narzeczonego. Inna chciała  urządzić sobie dom. Chiara chciała studiować filozofię. Niestety plany legły w gruzach. Narzeczony nie wrócił. Dom został zburzony. Wojna niweczy studiowanie. Co dalej? Czy może istnieć ideał, którego nie zniszczy żadna wojna?  Pisze Chiara: „Tak. Jest. To Bóg, który wśród przemocy i nienawiści objawił się  nam Tym, kim prawdziwie jest: Miłością.  Bóg Miłość, Bóg, który kocha każdego z nas. I oto chwila: decydujemy się żyć dla Boga, uczynić Boga ideałem naszego życia. Jak? Chcemy żyć, jak żył Jezus; czynić wolę Ojca, a nie naszą. Chcemy być „małym Jezusem”. Wiemy, że każdy chrześcijanin jest już drugim Jezusem przez chrzest i wiarę; ale, aby Nim być w pełni, chcemy w pełni wypełnić całą naszą część. Do tego dążymy. (...) Otwieramy Ewangelię na modlitwie Jezusa przed śmiercią: "Ojcze, aby wszyscy stanowili jedno"(...) Mam (...) wrażenie, że narodziłyśmy się właśnie dla tych słów; dla jedności, aby móc zrealizować ją w świecie. (...) Jedność przynosi nadzwyczajną, wyjątkową i boską rzeczywistość, przynosi samego Jezusa: "Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje (to znaczy w Jego miłości), tam jestem pośród nich". Gdzie jest jedność, tam jest Jezus.”
    To bardzo ważna refleksja w polskim krajobrazie. Bez jedności niczego nie zbudujemy, panowie politycy. 

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-04-06