ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 KREACJA NIE TYLKO WAKACYJNA


Drabiną do nieba 05 VII 2015 (14) [580]

   W Wigilię Narodzenia św. Jana Chrzciciela po mszy z poświęconymi wiankami pojechaliśmy nad Wisłę (3 km), gdzie mogliśmy wrzucać je do rzeki, aby płynęły. To moja metoda flisaków. Wrzucać kloce. Rzeka nie powinna płynąć pusto. Niech rzeka pracuje. Niech zarabia. Niech produkuje. Taką metodę stosuję wobec młodzieży. W ich rzekę wrzucam kloce. Nie do mnie należy, co z tego będzie. Moim zadaniem jest, aby ich rzeka nie płynęła pusto.

    Wierzę mieszkając nad Wisłą, że nie zgubię się w czasie i przestrzeni, bo wystarczy popatrzeć, dokąd płynie Wisła i już wiem, którędy na północ do Gdańska. Chociaż musieliśmy chronić się przed deszczem, nasza radość i uciecha nie popsuły się wokół ogniska, kiełbasek, pieczonych ziemniaczków i śpiewów w towarzystwie akordeonu pana Bogdana i gitary pani Ewy. Nikt nam nie mógł odebrać naszej wesołości. Swojskość i regionalność mieszała się z refleksją naukową wokół chwastów, które są ponoć teraz jadalne i pożywne. I takie nam od razu podawano (chyba w sosie czosnkowym). Sołtys Gruczna pan Jan Chudziński, dzięki któremu te dni są odtąd nie tylko odpustowe, ale i także DNIAMI GRUCZNA, z innymi kamratami dogrzewał ognisko grylem (nazywanym po polsku rusztami). A dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego dr inż. Jarosław Pająkowski uśmiechał się do wszystkich trzymając świeże wydanie II „Bedekera gruczeńskiego” - książkę albumowo encyklopedyczną, pracę zbiorową pod redakcją Jadwigi Luterek-Cholewskiej (180 haseł ułożonych alfabetycznie, 274 stron, 420 zdjęć, w tym lotniczych, 56 rycin). Dzięki tej publikacji wydanej przez Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły z siedzibą w Grucznie Gruczno - średniowieczne grodzisko, arcybiskupia wieś, nękana pożarami i wojnami, odradza się i staje się krajobrazem przyszłości z festiwalami smaku, które przyciągają dziesiątki tysięcy turystów (zawsze w przedostatnią sobotę sierpnia i przedostatnią niedziela sierpnia, w tym roku to będzie X Festiwal Smaku 22-23 sierpnia 2015), a rozkołysane dzwony zachwalają wysokie skarpy pradoliny Wisły z parowami i piękny neogotycki kościół oraz jego duchowe oddziaływanie.

    Dopiero od niedawna wakacje są wydłużone. Dla nas szkoda. Bo akurat w mojej parafii 24 czerwca odpust św. Jana Chrzciciela i wtedy dawniej pasowało z odpustem, kiedy na zakończenie roku szkolnego marszem przybyły szkoły o godz. 8.00 do kościoła ze swoimi pocztami sztandarowymi z wizerunkiem Jana Pawła II, który jest patronem obydwu szkół (podstawowej i gimnazjum). Była to ważna część świętowania. W tym roku szkoły przymaszerowały 26 czerwca. Też pięknie, ale to nie to samo co dawniej. Po co wydłużono rok szkolny?

     Tak wiele się zmienia wokół nas i w nas. Głupim kłamstwem jest pogląd, iż Polska jest w ruinie lub w zgliszczach. Ostatnio u nas powstaje wspaniały zespół budowli stylizowanych z potężnym światowym muzeum myślistwa (wg pomysłu właściciela pana Stefana Medeńskiego). Powstaje w miejscu PGR w Polednie, który m. in. stanowił kiedyś najdoskonalszą w naszej ojczyźnie realizację utopii komunizmu (jak mówi Andrzej Stasiuk w „Życie to jednak strata jest” ). Z zespołem hotelowo-gastronomicznym i z salami konferencyjnymi jest park z nabrzeżem wokół jeziora. I zabytkowy pałac. I będzie jeszcze kaplica (w XVII wieku był tam ponoć kościół i parafia). Obok wielkiej fabryki Polpak (zbudowanej tez przez Stefana Medeńskiego) będzie skansen muzealno-hotelowy z całoroczną gastronomią i sprzedażą żywności wg regionalnych smaków i zapachów. Opowieść - słuchowisko w wykonaniu aktora Piotra Fronczewskiego będzie nas prowadzić poprzez wielkie rejony myślistwa Europy, Afryki, Azji i Ameryki od południa aż do Kanady i Alaski. Należałoby dla tego kompleksu znaleźć nazwę np. Stefanpark, Stefansmak, Centrum Medeńskiego, zapach Medeńskiego etc.

     W swoich rodzinnych Lusławicach maestro Krzysztof Penderecki zasadził park o powierzchni ponad 30 ha powierzchni. Ostatecznego kształtu – jak przyznaje – nigdy nie zobaczy, bo na to trzeba kilkudziesięciu lat. Pan Stefan Medeński jednak niebawem zobaczy finalny kształt swego dzieła z światowym muzeum myślistawa. Chwała mu.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2015-07-05