ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 WOKÓŁ KRYZYSU c.d.opowieści


Drabiną do nieba 29 III 2015 (7) [573]

    Kryzys rozwala organizację parafii i hałasuje reklamą. Niszczy mnie, ciebie i Kościół.

     Np.brak prądu (5. marca od południa do wieczora wyłączano i włączano ponad 20 razy. Pogoda piękne, słoneczna, bez wichury, okoliczności sprzyjające. A tu Dzieci wesołe i nastawione optymistycznie do świata (akurat teraz wyjątkowo jest w naszym domu katechetycznym oddział przedszkola dla 27 dzieci). A mnie szlak trafia, bo muszę poprawić nagląco felieton, a nie mogę tego zrobić, do tego jakieś choróbsko, temperatura 37,8 stopni. Szał. Brak prądu wywołuje niepokój i złość. Na wsi to częsty napad na obywatela. Moje zdenerwowanie wynika przede wszystkim z tego, że miało być lepiej, a jest gorzej. Teraz Tauron nas rozlicza z przesyłu energii (za zaleceniem władz kościelnych), odbierając część pieniędzy Enei. Więc są dwie firmy, dwa rachunki, ale bez efektów „lepszego”. Co chwila na wsi bez prądu. Zatem zerwałem umowę z Tauronem i wróciłem do Enei. Przynajmniej o jeden rachunek miej i tylko jedno pilnowanie wysyłki pieniędzy.

     Podobnie wyszło z ogólnodiecezjalnym ubezpieczeniem. Wprawdzie procedura opłat uproszczona, ale nie funkcjonuje zwrot ewentualnych szkód. Dawniej gdy ubezpieczał parafialne mienie p. Cybichowski (PZU Świecie), zawsze za szkody i straty powracały pieniądze (np.potężna wichura odrywając gałąź wbiła ją w witrażowe okno, za dwa dni zrobiona zdjęcia i dało odszkodowanie. Teraz żadnych odszkodowań. Wycięto w nocy blachę miedzianą - dwukrotnie - przecież do dewastacja i kradzież. Nie otrzymałem nic.

    Albo gdybym chciał wywiesić wszystkie przychodzące plakaty i ulotki, musiałbym zbudować specjalne płoty do wywieszania przed kościołem. Stare kościoły mają małe kruchty (na dwa, trzy plakaty). Gdyby ulotki rozłożyć w kościele, taki pomysł zająłby co najmniej kilka ławek. I wstyd by przyniósł proboszczowi. Gdyby zebrać w całość te przysyłane pomysły duszpasterskie, plakatowe, jeszcze inne... Materiały przychodzą rozproszone, niespodzianie, w dziwnych chwilach, najczęściej w sobotę, czasem po terminie. Mimo wysiłku nie potrafię ich wykorzystać. Skarbonek dostaję (dlaczego 260) więcej niż jest dzieci w szkole podstawowej. Nowe pomysły - plastyczne, konkursowe, przede wszystkim obrazki, obrazeczki wciska się parafiom. A te nie pasują do programu parafii. Więc szukam inaczej np. podczas rekolekcji rozdawałem zakładki do książek - w pierwszym dniu bł. Karolinę Kozkówną , w drugim św. Stanisława Kostkę, w trzecim św. Jana Bosko. Patroni młodzieży i uczniów. Z wydawnictwa Rafael. Po rozdaniu od razu wiedziałem, ilu jest na rekolekcjach każdego dnia.

     Nowe tendencje i propozycje dydaktyczno-katechetyczne i duszpasterskie nie komponują się w jakiś system, „nie kleją się”. Nie rosną w jakąś potęgę wychowawczą i ewangelizacyjną. To, co czynią nasze katechetki, planują, realizują, daleko lepsze jest niż liczne nadsyłane propozycje. Podczas rekolekcji przez trzy dni u nas grał, śpiewał i dawał świadectwo zespół Testimonium. Po półtora godziny codziennie (Hasło ogólne: „Uważaj na siebie”, uważaj, czego słuchasz - 1 dzień, uważaj co oglądasz - 2 dzień, uważaj co czytasz - 3 dzień). Katechetki przygotowały do tego bogate nabożeństwo drogi krzyżowej, różaniec, oprawę mszy. Codziennie wszystkie dzieci i młodzież szli do szkoły na posiłek. My też jedliśmy tam smaczne obiady. Zaistniała harmonia między parafią a szkołami (podstawową i gimnazjum). Dzięki dyrekcjom i nauczycielom!

     Ale do końca nie byliśmy zadowoleni. Bo jednak organizujemy fałszywie. Czujemy braki. Gdy religia była w parafii, wtedy czułem się kierownikiem, teraz byłoby dobrze dopiero, gdyby udało się ustalić wspólny termin rekolekcji w większej okolicy. Wtedy będą u mnie wszyscy z mojej parafii (lub prawie wszyscy). Obecnie skoro każda parafia inaczej organizuje - a nasza młodzież chodzi do 5. gimnazjów, dzieci do 2. szkół poza granicami parafii... Nie mogą być na naszych rekolekcjach, skoro tamte szkoły mają inaczej. Wydajemy 5 - 6 tysięcy zł na rekolekcje, ale to jest jakieś marnotrawstwo, bo korzysta z rekolekcji tylko ok. 60 - 65%. Udajemy, że dobrze znamy się na prowadzeniu parafii, tymczasem to jest jak dom do góry nogami w Szymbarku. Sami psujemy parafię.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2015-03-29