ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 W TEJ SAMEJ PARAFII OD 32. LAT


Drabiną do nieba 6 VII 2014 (14) [555]

      W środę 30. czerwca 1982 r. przyjechałem meblowym samochodem z grupą ok. 30 studentów do Gruczna, aby zacząć nową przygodę kapłana, który, zakończywszy pracę wikariusza i zarazem duszpasterza akademickiego u boku wspaniałego proboszcza ks. Stanisława Grunta w Bydgoszczy-Fordonie, staje się teraz proboszczem parafii w Grucznie. Tu piękny krajobraz pradoliny Wisły i długiej skarpy z pagórkami, przecinanymi głębokimi parowami z zachodu na wschód. Dalej od wschodu Wisła oddalona 3 km - granica parafii, rzeka, wskazująca nurtem, gdzie północ i gdzie południe, tak że tutaj nie można się zagubić. Ani znudzić, skoro za Wisłą panorama zabytkowego i pięknego Chełmna.

     No i jakoś wciągu tych 32. lat nie dopadła mnie tu żadna ciemna zawierucha. Żaden diabeł nie kusił mnie, abym kamienie przerobił na chleby. Żaden zły duch nie kazał mi skakać z wieży 49 metrów w przekonaniu, że parafianie-aniołowie-strażacy rozłożą dla mnie ubezpieczającą płachtę. Ani diabeł z kościoła topolinskiego - zwierz z obrożą przytrzymywaną łańcuchem przez zwycięskiego Michała Archanioła - nie zmuszał mnie do wejścia na tutejszą górę św. Jana po to, abym z niej oddał pokłon jemu paskudzie.

     6 lat temu wśród biskupów i kapłanów była dyskusja o kadencyjności urzędu proboszcza np. aby w jednym miejscu być proboszczem tylko 6 lat (jak w USA). Byłaby to rewolucja w polskim Kościele. Wydawało się niektórym, że to dobry pomysł. W mniejszej parafii byłoby to pożyteczne, bo po iluś lata ksiądz się ponoć wypala. Wyczerpuje. Jest zmęczony. W dużej parafii nigdy się nie zdąży wypalić... Ale jednak wycofano się z tego pomysłu. Ja nie potwierdzam tego wypalenia się.
Nie jestem wyczerpany. Jeszcze mi się dużo chce. Widzę rozwój i duchową ewolucję. Czytam dokumenty Kościoła i zastanawiam się, jak je realizować praktycznie. Najtrudniej teorie zamienić w czyn. Mam dużo pomysłów, ale za mało pieniędzy. Mogę w ograniczonym wymiarze. Jestem dzieckiem Soboru Watykańskiego II i nie mogę go nie realizować. On wymusza stanowcze zmiany, od których nie uciekajmy i ich się nie bójmy. Zmiany dotyczą języka narodowego w liturgii, jego wciąż nowych tłumaczeń i ulepszeń oraz realistycznego wykorzystania rozmaitości wersji i zatwierdzonych formularzy. To samo dotyczy adaptacji liturgicznych w architekturze wnętrz, gdzie wciąż brakuje przejrzystości i posoborowej perspektywy. Udział świeckich w strukturze parafii, To jest robota na dziesiątki lat. Starzy umierają, młodzi wyprowadzają się, nowi przybywają. Nieustanne wtajemniczanie jest konieczne. U mnie w mojej parafii wiele decyzji odgórnych zablokowało rozwój i utrudniło proboszczowi działanie, a nawet zablokowało plany i projekty. Te sprawy pokornie po cichu zabiorę ze sobą do grobu.

     Przeżywam rok jubileuszowy. Dziękuję Bogu za te lata w tej parafii i dziękuję parafianom za współpracę. Za to. że znosili mnie niegodnego, moje wady i nieudolności. Przecież wszystko robiliśmy - - lepiej lub gorzej - i robimy z miłości do Chrystusa i do Kościoła.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2014-07-06