ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 DZIĘKUJĄC BISKUPOWI (c.d.)


Drabiną do nieba 10 VI 2012 (12) [501]

      Jan Szlaga najpierw biskup pomocniczy (1988 - 1992), potem pierwszy biskup pelpliński z drugim mieniem Jan Bernard (1992 - 2012). Jego matka z d. Ściesińska (to też jeden z jego literackich pseudonimów). Za rok miałby srebrny jubileusz biskupstwa i złoty jubileusz kapłaństwa.

     Był łaskawy i przychylny, kiedy słuchał mojej poezji na jedynym moim wieczorze autorskim w seminarium. Siedział w zaciemnionej czytelni z niewielką liczbą kleryków (jakże miałoby być więcej, znając krytyczny ich stosunek „po co tam jakaś poezja”). Spodobało się jemu, gdy usłyszał ode mnie, że pisanie poezji to takie wymyślanie - wymyślanie słów i ich porządkowanie. Ks. prof. Janusz St. Pasierb ripostował pogardę poezji u jakiegoś kleryka: „Przyjacielu, to jak ty będziesz odbierał i rozumiał Biblię? Bez poezji nie ma chrześcijaństwa.” Pasierbowy szacunek dla poezji zauważyłem też, kiedy za czasów biskupa Bernarda Czaplińskiego przybył do seminarium pelplińskiego Zbigniew Herbert. Na ten jego wieczór Pasierb zaprosi i mnie, wikariusza z pobliskiego Gniewu. Przedstawił mnie potem Herbertowi, który odpowiedział: „Tak, pamiętam kapłanów - poetów”.

      Wtedy nie wiedziano, że Pasierb to nie tylko profesor, ale i poeta (poezje publikował później). Bp Szlaga o Pasierbie: przyjazd Pasierba do Pelplina był zawsze wydarzeniem. Pasierb o Szladze z podziwem: najlepiej mówił polszczyzną wśród biskupów. Tak. Bo bp Szlaga umiał stworzyć słowami nastrój. Kazania na pogrzebach księży były znakomite, nawet w sytuacji, gdy krążyły jakieś plotki i negatywne żale o zmarłym, potrafił stworzyć obraz kapłana z jego trudami i problemami, obraz kogoś z nas, z naszej epoki pełnej bólu, niepokoju i kryzysów. Miłosierny
biskup i ojciec. Z nadzieją wskazywał na niezwyciężonego Jezusa Chrystusa, na Jego śmierć i zmartwychwstanie.

      Z radością wspominam wieczór 20 czerwca 2010 r. w Grucznie, kiedy - nie mając czasu - jednak ks. biskup Szlaga przybył specjalnie na mój jubileusz 50 -lecia twórczości. Była to biesiada poza liturgią. Moje wiersze czytali znakomici aktorzy z Wybrzeża Elżbieta Goetel i Jerzy Kiszkis. Referaty naukowe i okolicznościowe wygłosili: prof. Kazimierz Nowosielski z Gdańska (analiza wiersza „Hymn”), dr Piotr Lorkowski z Sopotu (refleksje wokół mojej prozy poetyckiej, która w tym roku ukaże się w osobnej książeczce „Usiądź obok”), mgr Paulina Jóźwiak z Parlina (napisała magisterium o mojej poezji w relacji do św. Franciszka, UKW), mój przyjaciel i tłumacz Juri Cervenka (z Czech) wywołał dużo wesołości, opowiadając o tłumaczeniu wiersza „o sektorze cekcyniaków w niebie”(czyżby cekcyniaki to jakiś obóz, nie, to miejsce urodzenia autora, co wyczytał potem, gdy kupił w Sejnach w księgarni mój tomik „Skarga księdza”- jadąc na Litwę ). Piękna i utalentowana Jaosia Kondrat dała dwa krótkie kameralne koncerty (w tym roku startuje w opolskich Debiutach). I wtedy przemówił ks. biskup, podsumowując wszystkie referaty, wypowiedzi i recytacje. Chwała mu. Z uśmiechem wyjechał. Szczęśliwy biskup, zapracowany, cierpiący, mający trudności z nogami i z sercem. Przysłał mi do grudziądzkiego szpitala smsa z warszawskiego szpitala: „Franciszku gratuluję, ja jeszcze czekam” (po mojej operacji, przed swoją operacją). Teraz on już nie czeka, ale my czekamy na ostatnią godzinę.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2012-06-10