ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 PO POGRZEBIE WSPOMINAJĄC KS. BISKUPA (500)


Drabiną do nieba 27 V 2012 (11) [500]

     Dopiero teraz napisałem 500. felieton. Po 2. strony każdy to razem ponad 1000 stron formatu A4. Bardzo gruba książka. Z tego szczęśliwie ukazały się dwie książeczki: „Drabiną do nieba” w r. 1997 (100 pierwszych felietonów w redakcji p. Lidii Ciecierskiej) i „Podróże i przystanki” w r. 2011 ( 25 felietonów w 50 -lecie twórczości i 70 - lecie życia). Do tego pisania zaprosił mnie ówczesny redaktor naczelny pan Stanisław Pestka. Obok były felietony pana Pawła Dzianisza (to pseudonim Tadeusza Jabońskiego z Gdańska, który przekroczył już 91. rok życia i go pozdrawiam najserdeczniej). Potem dołączył do nas kolejny felietonista „Pielgrzyma” Eliasz (to jeden z pseudonimów zmarłego ks. biskupa Jana Bernarda Szlagi).

    Zmarły biskup prof. dr hab. Jan Bernard Szlaga nie tylko był wybitnym profesorem, biblistą, ale i uroczym człowiekiem, pełnym miłosierdzia i humoru. Bardzo spostrzegawczy, zapracowany uczony, którego podczas mojego trzyletniego pobytu w Lublinie (na KUL) wyciągałem nieraz na spacer, do kina i do teatru. A on mnie zapraszał na kawę, wprowadzając do mojej psychiki komfort, abym dobrze się czuł i wytrzymał trzyletni pobyt. Podobnie też wobec mnie postępował historyk ks. prał. prof. dr hab. Anastazy Nadolny. Bo po 10. latach wikariuszowania, mając osobny pokój, nie było mi łatwo przestawić się na studenta, mieszkającego we dwójkę.

     Jasiu Szlaga był bardzo uzdolniony. Mieszkaliśmy razem w Leoninum w Wejherowie (podwójny pokój bez wewnętrznych drzwi z jednym wyjściem na korytarz). Ja byłem w klasie I, a on w II. Przyjeżdżał do niego ojciec z Małego Kacka i przywoził dużo jedzenia, którym się Jasiu dzielił z kolegami ( a tamten czas w latach 1954 - 1956 był taki, iż stojącym w kolejce po chleb wydawano każdemu tylko po 3 bochenki, a nas było w Konwikcie ok. 60 chłopców - uczniów). W Collegium Marianum w Pelplinie, gdy nauczyciel języka łacińskiego ks. rektor Józef Grochocki musiał wyjechać, z nami z klasą III miał zastępczo lekcje łaciny uczeń klasy IV Jasiu Szlaga. Bo to był tak bardzo wyróżniający się uczeń, zdolny. W WSD zwykle IV rok organizował andrzejki przed Adwentem (tak wieczór wesoły z lekką satyrą wobec kleryków i profesorów). Ponoć tradycja andrzejek trwa do dzisiaj w Pelplinie. Wtedy Jan Szlaga w cylindrze z wąsikiem, w muszce i jego kolega Kazimierz Matyja w bardzo wielkiej i rozciągliwej piżamie, pod którą chował rozmaite rekwizyty, stanowili parę znakomitych konferansjerów. Rozśmieszali nas. Pamiętam to dobrze, bo jako zaproszony do współpracy wtedy namalowałem scenografię, w tle której siedział Tuwim w cylindrze i słomką puszczał kolorowe baloniki.

  Gdy niedawno toczyła się dyskusja przeciw sześciolatkom, biskup Szlaga powiedział: jak też chodziłem od sześciu lat do szkoły i mi wcale nie zaszkodziło.

  Cdn.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2012-05-27