ewangelizacja.net

Felietony > Archiwum felietonów
wtorek, 19 luty 2019 roku

 Ocena siebie i innych


"Moja wina" - mówimy Bogu na początku Najświętszej Eucharystii. I dodajemy: "i wam, bracia i siostry". Ze wstydem oglądamy swoje belki. Zadowoleni, że są ukryte w cieniu. Cieszymy się, że w słońcu wyraźnie widać drzazgi bliźnich! Satyrycy mówią, że teraz jest epoka belki, bo nawet prezydent jej nie usunął z swego oka.

Każda nasza ocena jest na miarę naszego oka, ucha i rozumu. Jest względna, niedoskonała, zabarwiona jakimś błędem. Pan Jezus przestrzegał przed pochopnym sądzeniem. Szczególnie nauczyciel wobec ucznia powinien być ostrożny i roztropny.

Oceniamy to, co dobre. Osiągnięcia ucznia są najważniejsze. Na tym polega przełom w reformie oświaty. Mniej nas interesują braki i luki. Wymyślono realizację celów operacyjnych ( = czynności które mają charakter bardzo konkretny i są zapisane językiem ucznia, urzeczywistniane przez nauczyciela). Są one ważniejsze i bardziej przejrzyste w stosunku do nadal obowiązujących ogólnych celów wychowawczych i dydaktycznych. Reforma oświaty to pomiar szkoły z jej nauczaniem i kształtowaniem umiejętności. To nowe sprawdzanie (mierzenie) ucznia. Pomiar dydaktyczny (ocena szkolna) jest nie tyle stopniem, ile raczej konkretną informacją "o stopniu opanowania określonej wiedzy czy umiejętności" (ks. Marceli Cogiel w "Ateneum Kapłańskim" nr 545/200 str. 114). Ta informacja jest ważna dla ucznia i dla jego rodziców. Nauczyciel unika używania oceny jako zachęty i motywacji, bo to jest kontrowersyjne. W ogóle nie stosuje oceny jako represji wobec ucznia, bo to dydaktyka "policyjna". Ocena okresowa ucznia ani końcowa nie powinna być średnią arytmetyczną. "Powinna ona wynikać z wnioskowania o kompetencjach ucznia na podstawie ocen cząstkowych z uwzględnieniem za co zostały wystawione i w jakiej kolejności" (ks. Cogiel).

Na katechezie szkolnej (która ewoluuje w kierunku lekcji religii o ujęciu kulturowym, innym niż dawna tradycyjna katecheza parafialna) ocena musi być jeszcze bardziej subtelna. "Jako zasadę należy przyjąć, że nie stawiamy z religii jako oceny okresowej i końcowej stopnia niedostatecznego. Należy zrezygnować ze stopnia niedostatecznego jako oceny cząstkowej. Tego wymaga usytuowanie nauczania religii w szkole jako przedmiotu fakultatywnego (do wyboru) oraz różna sytuacja życiowa i rodzinna uczniów, którzy korzystają z tych zajęć (ks. Cogiel, także Dyrektorium o Katechizacji z dn. 15.8.1997 nr 75).

Ocena z religii nie jest oceną postawy religijnej ani praktyk religijnych. Uczeń powinien być oceniany za posiadane wiadomości i aktywność w czasie lekcji religii . Lepiej gdy na pierwszym miejscu oceniamy umiejętności, a potem wiadomości. Można oceniać też zadania społeczne i apostolskie, te są bowiem wynikiem specyficznych celów dydaktyczno-wychowawczo-inicjacyjnych w nauczaniu religii. Tak z uczniami zaplanować i z nimi uzgodnić- pisze ks. M. Cogiel - na przykład:
1) Drogi Uczniu, nauczyciel ocenia Twoje osiągnięcia, a nie szuka braków. Ocena nie jest ani karą, ani nagrodą. Jest informacją czy spełniasz wymagania programowe;
2) ocena jest jawna. Masz prawdo wiedzieć, co zrobiłeś dobrze, a w czym się pomyliłeś. Nie bój się pytać nauczyciela, co trzeba zrobić, aby uzyskać lepsze stopnie;
3) dobre wyniki szkolne są radością nauczyciela i Twoją, dlatego współpracuj z nauczycielem.

Podobnie z najważniejszą pracą nad sobą. Współpracować z Bogiem podczas modlitwy, podczas czytania Pisma św.. rozmyślań i pobytu w kościele. O swoich radościach duchowych rozmawiać z przyjaciółmi. Łączyć się w małe grupy przyjaciół wiary i nadziei. Podążać za Mistrzem Chrystusem. Wybrać kierownika duchowego wśród spowiedników i z nim programować, jak przeskoczyć wyżej położoną poprzeczkę świętości.

Ks. Franciszek Kamecki
 

1999-03-02