ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 WOKÓŁ WYCHOWANIA


Drabiną do nieba 4 IX 2011 (18) [482]

     Nowy rok szkolny. Pytamy, ile wychowania w nauczaniu. Oby nauczanie było wychowujące. A nauczyciel od razu protestuje (bo on uczy, nie chce wychowywać). Taka jest polska spychologia: rodzic obarcza nauczyciela, a nauczyciel pedagoga i poradnie, ci z kolei mówią, że diabeł siedzi w programach i systemie edukacji, a wyżej to jeszcze jest rząd i premier pan Donald Tusk. Najlepiej Pana Boga oskarżyć za wszelkie braki w szkolnictwie. I zapytać Go: kiedy będzie lepsza jakość i siła wychowania katolickiego? 

     Wiadomo tyle przynajmniej, że okoliczności przeszkadzają lub sprzyjają wychowaniu według Ewangelii Jezusa. Przeszkadzają takie m. in. opinie, że katolicyzm jest ponoć rodzaju męskiego - wg Katarzyny Wiśniewskiej w GW - (13-15 VIII 2011) - bo kobiety tylko sprzątają kurz w kościołach, dlatego opuszczają go, bo nie są nawet ministrantkami, a męski Kościół strzeże swego terytorium. To głupie, szanowna pani K.W.! Po co do tego jeszcze zdanie św. Tomasza z Akwinu sprzed 750 lat o kobiecie potrzebnej tylko do płodzenia? Proszę zacytować nowszego świętego np. bł. papieża Jana Pawła II, który pisał o geniuszu kobiety. W mojej parafii filarami są nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. Mężczyźni rozdają Komunię św., a kobiety najczęściej czytają lekcje, śpiewają psalmy (lepiej czytają, mają lepsze głosy i sympatyczną prezencję). Poza budowlanymi, technicznymi, transportowymi inicjatywami kobiety pełnią najwięcej ról w parafii. Więcej się modlą, częściej są w kościele, udzielają się charytatywnie, bardziej odpowiadają na zachęty księdza, aby się spotkać, gdzieś pojechać, posmakować kultury itd. I wychowania nie zaniedbują.

    Szkodliwość wychowawcza rozlewa się także i inaczej np. piękna i popularna pani Dodę nie musi chodzić do kościoła (bo kto zakryłby jej nagość), może publicznie pleść byle co o religii, o Biblii, a ateista Nergal może drzeć Biblię i nazywać Kościół zbrodnicza sektą... Wybaczam im ich zdumiewającą ignorancję historyczną i faktyczną (dziwi mnie łagodności Sądu Rejonowego w Gdyni wobec Nergala - w tej wspaniałej Gdyni, która słynie z ostatecznych kulturalnych werdyktów w dziedzinie kina i literatury, ciekawe na kogo będą tym razem głosować mieszkańcy tego miasta?).

     Wysiłek wychowawczy jest mniejszy, nawet mizerny, skoro ma przeciwko sobie sądy, opinie i wielkie media lansujące antywychowanie i zło. Nie ma nic gorszego niż apoteoza zła. Szczycimy się, że poza jednym akapitem u Żeromskiego nie ma nigdzie w naszej kulturze apoteozy zła. Tymczasem obecnie skandale rywalizują z przykładami. Grzechy chichoczą z cnót. Dobro boi się zła. Sztuki piękne zastępuje się czasem radykalną ekspresją dziwolągów i kurewstwa.

      Może pozytywne idee wreszcie i niebawem zwyciężą. Przyjdą nowi ludzie dobrej woli. Nowe ruchy katolickie zaczną szerzej wypychać pełzający ateizm. A miliony młodych z Światowych Dni Młodzieży w Madrycie rozniosą wokół planety swoje iskierki sensu wszystkiego w Bogu. Niech zginą obszary głupoty i nicości. Nicość zabija. Pełnia ożywia.

     Od września tego roku będą wprowadzane stopniowo nowe programy i nowe podręczniki religii w szkole. Za 5 lat obowiązkowo wszędzie. Może papieski Synod w r. 2012 o nowej ewangelizacji coś zmieni w programach i książkach do religii w szkole. Należałoby opracować niezmienne podręczniki do religii na wiele lat (ok. 100 stron). A zmienne elementy, jakieś aktualne i nowe (np. 5 stron) dodawać co roku jako wkładkę. Bo z nieustannego porzucania programu i kolejnych podręczników nie wynika nic dobrego, lecz przekonanie, że wiara jest zmienna, sezonowa jak skarpetki albo sukienka. I można ją wyrzucić, bo jest niemodna i przestarzała.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-09-04