ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 AUTORYTET NA WIELKI POST


Po zmarłym zostaje nagrobek, dzieło, wspomnienie. Czasem wzorzec, ideał. Coś do naśladowania.  
   Ryszard Kapuściński (1932?2007) to cesarz reporterów, wielki pisarz przejęty skrajną biedą milionów ludzi w Indiach, Chinach, w Afryce, gdziekolwiek. Rozbudzał miłosierdzie, wrażliwość na głodnych, nagich, umierający bez szemrania. To szok. Coś do zmiany. Nakaz, iż wiele trzeba zrobić dla tych milionów, dla każdej i dla każdego. Warto się samopoświęcać. To jedna z idei Kapuścińskiego. Chciał ocalić biednych. Uczestniczyć w ich... zbawianiu. Kraje bogate nie zrobiły nic szczególnego dla tamtych w Azji i Afryce. Gwałtownym kapitalizmem naruszyły tradycyjne struktury plemienne. A komuniści swoim zbawieniem społecznym rozpętali tam nawet nienawiść między ludźmi. „Tym ludziom mogą pomóc tylko ci, którzy gotowi są poświęcić im swoje zdrowie, życie, nawet ryzykując jego utratę”- ta myśl podróżuje z Kapuścińskim, który chce dotrzeć do sumień bogatych. Przeżywa, co to jest odtrącenie i cierpienie w Afryce i Azji. Jak misjonarz mieszka blisko ludzi, doświadcza ich, uczestniczy w ich losach i chorobach, zarażając się, prowadząc życie skromne, pełne wyrzeczeń i pokory wobec rozmówców. Zabiegany, odważny, lekkomyślny, niezniszczalny, poeta, który twierdził, że dzięki poezji istniejemy.. Krytyk zła i fałszu... Patrzenie globalne. Jego książki to dobre przewodniki po współczesności.
       Krystyna Feldman  (1920?2007)  dopiero w wieku 84 lat zagrała główną rolę w znakomitym filmie Krzysztofa Krauzego „Mój Nikifor”, kilkanaście nagród. „Mam końskie zdrowie (...) Antybiotyków nie brałam nigdy w życiu. Raz miałam grypę. Zresztą nie wiem, czy to naprawdę była grypa, bo tak się zawstydziłam, że mi coś jest, że natychmiast wyzdrowiałam”. W szpitalu tylko raz, gdy kilka lat temu jakiś jeleniogórski opryszek przewrócił ją i wyrwał torebkę. „Lekarze pytali, jakie mam ciśnienie? ? Nie wiem. Jaka grupa krwi? ? Nie wiem. Kiedy było ostatnie EKG? ? Nigdy.” Jej matka była śpiewaczką operową, ojciec aktorem. Gdy żaliła się matce, że musi grać role parobków, usłyszała: „Siedź cicho, smarkaczu, i graj, co ci dają, nie ma małych ról, są tylko mali aktorzy”.
       Zawistnym koleżankom zazdrosnym o to, jak załatwia sobie, że gra i wciąż gra kolejne role, odpowiadała ciętym językiem: to proste, sypiam ze wszystkimi kierownikami produkcji. I zapadała cisza. Mówiła chłopakom w poprawczaku: nie rób świństw, wierz w Boga, kochaj ludzi. U dominikanów w Poznaniu co niedziela czytała lekcję mszalną. W „Gościu Niedzielnym” rozważała: „Nie szukaj w drugim od razu diabła, nie potępiaj go, nie mów bliźniemu: ty szubrawco, ty masonie, ty żydzie. Jeśli tak myślisz o ludziach innego pokroju niż ty, to jesteś ślepy od nienawiści”. Wyznała: lubię wstąpić do kościoła, pomilczeć, posłuchać. Może Pan Bóg coś  ciekawego powie? Powie, pani Krysiu, na pewno - pisze Marcin Jakimowicz w pośmiertnym  wspomnieniu (GN nr 5/2007).  
       Autorytety szybko znikają. W parafii też. Po 20 latach, kiedy umrą starsi parafianie w mojej parafii ok. 700 - pytanie -  czy tyle samo pojawi się nowych (ok. 700) praktykujących katolików? Wątpię. Będzie pewnie inaczej i mniej chętnych, aby zostawić sieci, łodzie, przystanie, plażę i pójść łowić ludzi dla królestwa niebieskiego.
       KS. FRANCISZEK KAMECKI

2007-02-25