ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 WIAROGODNOŚĆ I PRZYZWOITOŚĆ


Od objęcia metropolii warszawskiej i ? po dwóch dniach ? od rezygnacji arcybpa prof. dr hab.  Stanisława Wielgusa (7 I 2007) przez Polskę aż do dzisiaj płynie wzburzona rzeka sprzecznych reakcji, deklaracji, ocen za i przeciw, zwolenników i przeciwników,  pełnych i niepełnych informacji... Przeżywamy skandal i zgorszenie na skalę światową. Pisarz Jerzy Pilch pisze z ulgą: dobrze że to zostało zaoszczędzone Janowi Pawłowi II, bo by go szlag trafił.
       Cóż to za język, jeżeli grzech nazywa się błędem, a kłamstwo minięciem z prawdą?  Według św. Tomasza z Akwinu: czyn ocenia się według tego, kto, komu, co, gdzie, kiedy, w jakim celu, dlaczego etc... Jedna zła okoliczność powoduje że cały czyn jest zły. Środki (złe) nie mogą uświęcać celu (dobrego) np. kariery naukowej. Biskupi piszą w długim liście z 14 stycznia br. , że   „wielu z tych, którzy niegdyś ulegli zniewoleniu, zagłuszyli własne sumienie i naruszyli swoją godność, odpokutowali już swoją słabość latami wiernej służby”. To nie jest niejasne. Przecież wierna służba to powinność, obowiązek, jakieś powołanie, a nie pokuta. Pokuta to jakaś raczej kara, coś dodatkowego, widocznego, publicznego, dodanego po akcie przyznania się do grzechu. Kiedyś były wory pokutne, stawało się przed kościołem, prosząc  wchodzących o miłosierdzie. O chlebie i wodzie przeżywało się pokutę.    
    Porównywanie czynu ks. arcybiskupa do czynu św. Piotra, który zdradził trzy razy, ale niejako w jednej godziny, jest mylne. Wielgus przez kilkadziesiąt lat współdziałał jako agent SB i wywiadu. Wyjaśnienie, iż arcybiskup nieuważnie postąpił, nieświadomie lub niefrasobliwie, jest niemądre. Ze swoim wykształceniem i przygotowaniem intelektualnym wiedział, w jaką grę wchodzi.  Ilu zdolnych księży z zrezygnowało z kariery naukowej, bo nie otrzymało paszportu.  
    W uzasadnieniu rezygnacji był przywołany suchy kanon prawniczy o utracie zaufania u wiernych, a nie fakt, że nominat skłamał i wprowadził publiczne zamieszanie. I z tego powodu czarna masa krytyczna  wisi nad polskim Kościołem.
       Powiedziano wiele niedobrych słów. Prawdomówności zabrakło. I nadal brakuje, jak widać w kolejnych wydaniach różnych gazet. Przyzwoitość zgubiła się. Samotnie stoją z boku grzech i zgorszenie. Zamiast postawy wielkiej odwagi, jak twierdzą niektórzy, otrzymaliśmy monument wielkiej pychy. I to mnie martwi, boli i dociska. I widzę, że kleryków w seminarium też to boli. Zamiast wzlotów świętości przeżywamy jakieś okropności w Kościele. Czekam na tak, tak, nie, nie.  Gdyby rezygnacja z godności kościelnej i urzędu nie odbywała się w majestacie Eucharystii, lecz poza świątynią... Gdyby 7 stycznia br. arcybiskup wcale się nie pojawił w katedrze i ktoś inny odczytał jego rezygnację... Gdyby przybył w czarnej sutannie pokutnika i odczytał rezygnację... Bo w triumfie pontyfikaliów arcybiskupa i homilii kardynała prymasa nie udało się zauważyć dramatu ani smutku, ani nadziei. To był zgrzyt, który uszkodził wiarogodność i przyzwoitość.  Naprawa potrwa długo. Boże, uzdrów nas.     
KS. FRANCISZEK KAMECKI

2007-01-28