ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 JUTRO ZATROSZCZY SIĘ O SIEBIE


Drabiną do nieba 20 III 2011 (6) [470]

    W niedzielnej homilii, jeszcze w karnawale (zgodnie z przesłaniem Jezusowej Ewangelii), mówiłem o tym, aby zbytnio nie troszczyć się o dzień jutrzejszy. Piękna Ewangelia podaje, że dzień jutrzejszy sam będzie się troszczył o siebie. Jest to zachęta do umiaru, do nadziei, aby nie być zachłannym na pojutrze, aby zaufać Bogu i Jemu powierzyć swój los.

    Jak wobec tego należy ocenić przesadną czarną filozofię partii opozycyjnych o zagrażającej nam katastrofie ekonomicznej i wszelkiej innej z powodu tego rządu? To negacja tego, czego jeszcze nie ma, jutra, które dopiero nastąpi. Jezus zaleca, aby się nie martwić zbytnio o picie, o jedzenie, o ubiór... Pan Bóg wie, że tego wszystkiego potrzebujemy. Bardziej mamy troszczyć sie o sprawy duchowe.    Więc jak przyjmować straszenie jutrem, że będzie źle, że będzie bardzo źle, że będzie jeszcze gorzej, że dla Polski idą fatalne czasy? Czyż takie kasandryczne głosy, takie poglądy - zniechęcające, negatywne - mogą wypowiadać ludzie tzw. prawicowi, z prawicy, przyznający się do katolicyzmu? Przecież to są głosy przeciwstawne do Ewangelii. Takie głosy nie reprezentują katolickiej nauki ani Ewangelii.

    Tak, tak, panowie, posłowie i inni działacze, prawowierność to nie mówienie „Panie, Panie”, ale wypełnianie Jezusowego pomysłu na życie. To rozpoznawanie woli Boga w naszym osobistym planowaniu i działaniu. Ja nie widzę waszego światła, lecz waszą zdolność do gaszenia wokoło jasności i uśmiechu. Nie czuję waszej poprawności religijnej, lecz zawziętość. Nie przypuszczam, ażeby Jezusowe „aby byli jedno” miało jakiekolwiek dla was znaczenie programowe. Według jakiego wzoru pragniecie modelować siebie, drugiego człowieka, ojczyznę i ugodę z innymi narodami?

   Jeżeli masz 10 tysięcy żołnierzy, a nieprzyjaciel idzie przeciwko tobie ktoś z 20. tysiącami, co robisz? Pan Jezus proponuje, abyś ugodą zawrzeć pokój. Czasem kompromis nas nie cieszy. Ale taka jest realność. Jeżeli ktoś cię uderzy w policzek, nadstaw drugi. Nie po to, aby równo puchło. Chodzi o to, aby wytrzymać zło. Znosić zło. Nie przeciwstawiać się złu.

    Jeżeli mąż wróci bardzo nerwowy z pracy, bo ktoś go sponiewierał,nie wypłacił mu tego co uzgodniono, powinien to zło w sobie znieść, tymczasem on krzykiem wyładowuje się na ukochanej i pięknej żonie czekającej ze smacznym obiadem, nie zauważając tego obiadu, a żona, wzburzona gwałtownie, nie łagodzi sprawy pocałunkiem, nie panuje nad sobą, wkurzona emocjami strofuje bez powodu nadmiernie córeczkę, która wróciła co dopiero ze szkoły z uśmiechem, a dziewczynka z płaczem i ze złością wybiega przed blokowisko i celowo podcina biegnącego z piłką kolegę... Tak zło się rozprzestrzenia, jeżeli nie zostało w nas zduszone, opanowane. Bo zło z nas wychodzi - mówi Jezus. I przez nas musi być opanowane. Taka jest ascetyka i praktyka Kościoła. To nie zgadza się z wieloma ideami pedagogicznymi i psychologicznymi łącznie z asertywnością, bo kościelna teoria zachęca do pokory i znoszenia bliźniego, a nawet do miłowania go.

    A dzisiaj dominuje pycha żywota, pierwszy grzech główny według katechizmu. Będzie po mojemu! Jedynie ja mam pomysł na najlepszą Polskę! Wykrzykujemy. Grozimy. Bez Ewangelii stworzyć chcemy lepszy świat. Odrzucamy wyciągniętą rękę do zgody. Nie uznajemy łagodności. Przewrotni. Prawie mściwi. Przeciwni Pawłowemu „zło dobrem zwyciężaj!”     

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-03-20