ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 POWRACAJĄCY CHRYSTUS PRZED BEATYFIKACJĄ JANA PAWŁA II?


Drabiną do nieba 06 III 2011 (5) [469]

     Nowa książka gdańskiego pisarza Stefana Chwina „Panna Ferbelin” to fantazja historyczna o powtórnym przyjściu Chrystusa do Gdańska. Pytano pisarza (w „Wprost”) : czy jest aż tak źle, że napisał nową ewangelię? - Nie wiem czy świat jest w złej czy dobrej kondycji, chciałem napisać coś takiego, iż Jezus po raz drugi przychodzi i trafia na Krakowskie Przedmieście przed Pałac Namiestnikowski, kiedy tam stoi smoleński krzyż. Jezus podchodzi do obrońców krzyża, niczym nie wyróżniając się, ubrany jak wszyscy. I prowadzi możliwy dialog z tymi, którzy bronią Jego znaku. Albo Jezus w Gdańsku np. w XIX albo XX wieku - nie stolarz, ale np. robotnik ze Stoczni Gdańskiej. Tak mi podpowiada fantazja. Wyczuwam, nad czym chciałbym tutaj poważnie rozmyślać i dyskutować.

     Czyim głosem jest Kościół w Polsce, jeżeli nie głosem narodu? Jakiej części narodu? Bo narodu jako wspólnoty obywatelskiej przecież już nie ma, są grupy, grupki, od II wojny światowej trauma ich dzieli, a obecnie polityka historyczna, najnowsza historia dzieląca na Solidarność i przeciw Solidarności, przeciw i za stanem wojennym, za Wałęsą i przeciw Wałęsie, bliżej Rosji i dalej od Rosji, za religią w szkole i przeciw, za legalnie wybranymi w demokratycznych wyborach i przeciw, wreszcie ostatnio dzieli mocno pragnienie jakiejś ostatecznej prawdy o katastrofie smoleńskiej (a takiej nie będzie, bo tą prawdą jest właśnie katastrofa).

     Niektórzy - aby rozbudzać patriotyzm - wyciągają mesjanizm z czasów romantyzmu Mickiewicza i Norwida. Po co? Polski nie będzie Chrystusem Europy. A patriotyzmowi brakuje dobrej definicji. A w którym miejscu znajduje się ksiądz? Jest w potrzasku między prawicowo-
prawicową wojenką, pomiędzy polsko-polskimi mediami, pomiędzy katolicko-katolickimi gazetami? Głos księdza nie jest słyszalny. Czasem milczy. Nierzadko przy jednym stole z innymi parafianami duchowny nie tworzy jednego serca i jednego ducha. Oczywiście nie chce być dla ludzi specem od mediów czy od psychologii, ale od Boga, od Jezusa i Jego Ewangelii. Jednakże tu spotyka się z niedowierzaniem świeckich i księży wobec istotnej ewangelicznej problematyki przebaczenia i dobroci.

     W tej mieszaninie polskich niedobrych nastrojów brakuje warunków, aby wyreżyserować doniosły moment zbliżającej się beatyfikacji Jana Pawła II. Nawet z odległych kontynentów i krajów Polacy przysyłają diaboliczne opinie i nieewangeliczne (przez internet, w FB). Może byłoby dobre fundamentalne zadanie na dzisiaj: przebaczenie i wycofanie obywatelskich armat wobec siebie nawzajem? Byłby to nawrót do Chrystusa. Papież Benedykt XVI nawołuje do naśladowania Chrystusa w miłowaniu nieprzyjaciół i do modlitwy w ich intencji (Anioł Pański, 20 lutego). Przypomina, że "to właśnie miłość bliźniego jest najważniejszym przykazaniem, a jej szczególnym wymiarem, o którym mówi Jezus, jest miłowanie nieprzyjaciół" (podaje "Nasz Dziennik", który pisząc prawdę często nie jest hojny w miłości). Do Polaków papież tradycyjnie skierował słowa przed modlitwą "Anioł Pański": „byśmy w obliczu zła, prześladowań, niesprawiedliwości, strzegli się chęci odwetu, zemsty i nienawiści, byśmy modlili się za prześladowców".

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-03-06