ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 POWRACA ZŁOŚĆ NA RELIGIE


Drabiną do nieba 20 II 2011 (4) [468]

   Źle się dzieje w państwie duńskim, jeżeli obywatele kradną, ignorują przepisy, mają wątpliwości stojąc nad brzegami pomiędzy luzem i swawolą a obowiązkiem i rygorem.

   Jeszcze gorzej, jeśli chcą wyrzucić Pana Boga z obszarów swego państwa - jak w Polsce. Z naszej ziemi tyle razy wycinano religię, co jej nie zaszkodziło, lecz ją odrodziło. Moje pokolenie przeżyło komunizm i nieustanne milczenie o religii. Nazywało się to „Kościół milczenia”. W tamtych dawnych mediach nie było żadnych wiadomości o religii. Nawet kolęd nie wolno było śpiewać w radio, co przywrócono dopiero za czasów Gierka. Ograniczano swobodę Kościoła. Wydawnictwom kościelnym zmniejszano przydział ton papieru. Duchownych więziono.

   Walka z religią to abc komunizmu - nawoływał, pisał Lenin i dodawał, że tę walkę należy prowadzić umiejętnie m. in. poprzez szybie tłumaczenie i wydawanie ateistycznych książek przeciwnych Bogu i religii. I wydawało się, że po upadku komunizmu to ateistyczne nawoływanie i upowszechnianie filozofii marksistowskiej nigdy nie powróci w Polsce. A jednak powraca. I znajduje posług u nowoczesnych polskich ateistów, których jest niemało. Nie tylko pan Napieralski, szef SLD, zachęca do usunięcie religii ze szkół i krzyża, do niechęci wobec Kościoła, odpychając działania Kościoła z życia publicznego. Ale jeszcze mocniej ubrał się w strój komunisty, socjaldemokraty i liberała, pan Palikot, który nawołuje do tego, aby ludzie opuszczali Kościół.

   Wszyscy ci bardzo ostro atakują także rząd polski, pana premiera i pana prezydenta - razem z PiSem - i wobec tej sytuacji chroniony konstytucyjnie przez instytucje państwowe Kościół czuje się zagrożony. Wydawało się, że mądra symbioza władzy i biskupów podczas licznych pogrzebów ofiar katastrofy smoleńskiej będzie trwała długo i szczęśliwie. Tymczasem nie tylko ofiary tamtej katastrofy samolotowej rozpadły się na tysiące kawałków, ale i my rozpadliśmy się tak stanowczo i gwałtownie, iż nie ma żadnej jedności, żadnego porozumienia i żadnej wspólnoty narodowej.

   Myślę, że niektórzy, nieliczni, znani politycy oraz dziennikarze rozsypują nasze kawałki braku jedności i porozumienia na dalsze drobniejsze ziarenka i przekształcają je w kurz społeczny, w którym nie widać ani początku ani końca. Katastrofa to jeden problem bolesny w Polsce, ale drugim i gorszym jest nieustanne rozbudzanie emocji i podpalanie słomianych głów Polaków. I to jest zakręt polityczny, psychologiczny, wychowawczy i religijny. W takiej atmosferze wrogie Kościołowi idee Palikota rozsiewa wiatr. Co zrobią słabi katolicy? Po jakiej stronie staną obojętni? Potrzebny głos Kościoła, który użyje Jezusowych określeń o poddawaniu drugiego policzka, o obłudnikach, o żmijach, o złym drzewie, o chwaście (kąkolu w pszenicy), o odpuszczeniu wobec tych, którzy nie wiedzą co czynią, o modlitwie za prześladujących...

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2011-02-20