ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 KU ŚMIERCI, PONAD ŚMIERĆ


Drabiną do nieba 31 X 2010 (22) [460]

    Wokół kościoła potężne lipy, jesiony, klony zrzucają  swe barwne liście. Złociste, żółte, brązowe, fioletowe, szare.  Piękną jesień zbieramy na kupy i wywozimy z placu kościelnego. Marność trzeba usuwać. Ulotności nie można ufać. Temu co umiera, nie można się dziwić.  Odchodzi uroda i przemija postać tego świata. Co chwila coś się kończy. Za nami nasi zmarli. Coraz dłuższe listy tych, którzy od nas odeszli w mroki śmierci.

    Rozglądamy się wokół - blisko i dalej. I przywołujemy imiona tychże, którzy mieli szczęście odejść przed nami. Ależ oni muszą być radośni w życiu wiecznym! Oszczędzono im dramatycznych przeżyć tego roku w Polsce. Z nieskończoności nieba przyglądają się nam  ustawiającym się na ziemi wojowniczo za lub przeciw. Nie  muszą dyskutować z nami. Może  jedynie poczciwie rozmyślają o  tym, jak nas przekonać do tego, że wszystko przemija.

    W obecnym czasie uwaga ludzi skupia się na cmentarzach, dokąd przynoszą znicze, świeczki, kolorowe ozdoby i kwiaty, na wsi często doniczkowe chryzantemy kupione pod kościołem od sprzedających. Cmentarze są coraz większe. W listopadzie bardzo i nadmiernie kolorowe, uroczyście ozdobione. Na wsi jeszcze ludzie nie korzystają wcale z krematoriów. Krematoriów jest w Polsce wciąż mało. 

    Czy śmierć, umieranie, groby i cmentarze ułatwiają ludziom żyć? Na pewno światełka zniczów wzruszają. Wskazują na coś innego ponad śmiercią. Światło wieczne jednak nie do wszystkich przemawia. Niełatwo w tym wszystkim, w tym zatroskaniu cmentarnym, ponad tymi światełkami i zniczami zauważyć to najważniejsze Światło - Światło Chrystusa. To Światło Chrystusa wynosi nad ponad banalność i kiczowatość przyniesionych ozdób, wydobywa nas z ciemności, z naszych lęków i beznadziei. Warto uwierzyć do końca Jezusowi, Jego Ewangelii z krzyżem i zmartwychwstaniem.

    Nieraz mówię na pogrzebie, abyśmy z tego pogrzebu wrócili do domów lepsi. Może wiara w życie wieczne się umocni. Może wzrośnie procent osób akceptujących zmartwychwstanie ciał.

    Na ile dogłębnie teolodzy  zanalizowali dramatyzm, realność i bezsens stawianych pytań podczas tegorocznych katastrof  i tragicznych śmierci (m. in. tych kilkunastu z polskiego wycieczkowego autokaru w Berlinie, tych 18. którzy zginęli  zgęszczeni w samochodzie wiozącym do pracy i tych 96. razem z parą prezydencką w rozbitym samolocie do Smoleńska, lecąc uczcić rocznicę mordu w Katyniu)?  Najczęściej słyszeliśmy o pomocy psychologicznej tym, którzy żyją i cierpią. Dawniej przy śmierci był zawsze duchowny. Pomoc duchowa istniała. Obecnie istnieje tylko świeckie nazewnictwo o pomocy psychologicznej. Boimy się życia wiecznego.

   Oczywiście każdej Eucharystii towarzyszą modlitwy za zmarłych. Przybliżamy zmarłych do obcowania świętych. Utrwalamy to, że wieczność czeka. Ilu w to naprawdę wierzy? Szukanie winnych śmierci podczas katastrof, jest kwestionowaniem śmierci. Kto winien? Człowiek. Bo Pan Bóg nie stworzył śmierci.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2010-10-31