ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 OGRANICZYĆ SPADEK po PRL


Drabiną do nieba 20 IX 2009 (19) [436]


     Źle jest z obywatelem, skoro łatwo można matce odebrać noworodka, a przy cesarskim cięciu podczas porodu można ją jeszcze jako gorszą  w społeczeństwie wysterylizować.  Źle, skoro takie decyzje łatwo podejmuje lekarz, kurator i sędzia. Całkiem źle, skoro kuratorzy i sędziowie rozbijają biedną rodzinę zamiast jej pomagać. Mając do dyspozycji różne prawne środki, te instytucje wybierają najsurowsze, najgorsze z możliwych. Widać w tym działaniu złośliwość. I jakby prawie nienawiść do słabych, prostych i bezbronnych, biednych i nieudaczników.
- “My ci pokażemy, my cię naprostujemy” - słychać nadmiar władzy w gębie. Prawdopodobnie chodzi o udowodnienie ważności instytucji, aby się wykazać gorliwością, jak ważne są te wątpliwe instytucje wychowawczo-sądowe i ich zespoły, kadry, placówki i miejsca pracy.  

      Jest przecież inaczej: tylko rodzina, a nie inne placówki, jest najważniejsza i zdolna do ulepszania przyszłości w społeczeństwie. Te różne placówki - państwowe domy dziecka i podobne - są karnie czymś gorszym, szkodliwszym, stokrotnie bardziej bolesnym niż jakiś klaps mamy czy taty, o którym dyskutują panie z lewicy i prawicy, jakby o centralnym problemie współczesnego świata.  Lepiej dyskutować o likwidacji publicznych i drogich domów dziecka - wątpliwych wychowawczo.  

      Koniecznie trzeba teraz stanowczo i szybko ograniczyć PRL i jego “wyzwalanie dzieci od ucisku rodziców” , co proponuje “Manifest komunistyczny” z połowy XIX w. Wtedy wierzono, że państwo lepiej wychowa nić rodzice (zob. GW 8.IX.2009 - dobry wywiad Ewy Siedleckiej z prof. Andrzejem Mączyńskim).  Tę wiarę trzeba skrytykować i ośmieszyć.  

      I skrytykować głośne od 3 miesięcy polskie media, debatujące  o dobrej i złej rodzinie, jakoby państwo starało się o rodzinę, o dzieci, a jak niedobrzy są rodzice. To fałszywy trop. A także złe i to, że niektórzy szkolą się - za zachętą mediów - w rozglądaniu  się po czyichś  podwórkach, donosząc na policję, że kto zabił kurę, a ustawa o ochronie zwierząt...  albo że dziadek krzyczał na smarkacza i groził mu kijem...

      To denerwujące. Napięcie rośnie. Bo lekceważy się zasadę pomocniczości, według której państwo pomaga rodzinie, a nie utrudnia jej funkcjonowanie. Rodzeństwo ma prawo wychowywać się razem. Więzi rodzinnych nie wolno nikomu rozrywać. Dziecko ma prawo do wychowania w biologicznej rodzinie itd. Takie jest polskie prawodawstwa, którego się  nie przestrzega.  Za łatwo w Polsce odbiera sie dzieci z domu rodzinnego. To jest pedagogika i psychologia państwa totalitarnego. To znaczy że kuratorzy i sędziowie nie są przygotowani do takich spraw. Inna powinna być edukacja sędziowska i dobór
sędziów (jw. prof.Mączyński).

      Pamiętam dawną karykaturę, jak państwo (komunistyczne) w postaci butelki ze smoczkiem chce karmić każde dziecko osobiście, odpychając matkę i ojca. Wówczas lansowano taki model rodziny, gdzie państwo - opiekun tworzy nowego człowieka  socjalistycznego,  a dziecko dobrem państwowym... Na wadliwe zachowania opiekuńcze pracowników państwowych niech nam otwiera oczy noworodek Róża z Polski, która staje się sławna obok św. Róży z Limy  i róży Małego Księcia.
 
 KS. FRANCISZEK KAMECKI

2009-09-20