ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 UCZEŃ CHRYSTUSA I WAKACJE


Drabiną do nieba 9 VIII 2009 (16) [433]


    Uczeń Chrystusa (ponoć każdy ochrzczony takim jest) jest inny w szkole, na ulicy, w autobusie,  w domu, inny w kościele, inny podczas wakacji. Nigdy nie powinniśmy wychowania wycofywać z myślenia, nawet w wakacje. Warto wciąż wracać do dramatycznych faktów (nauczyciel z kubłem na głowie -  w Toruniu, pogardzany nauczyciel w Rykach). Tak pisał prof. Aleksander Nalazkowski z Torunia (“Rzeczpospolita”): “Otóż 6 lat temu zaistniało zjawisko, które zbulwersowało opinię publiczną i mocno wstrząsnęło życiem społecznym, a także politycznym. Po 6. latach zjawisko się powtórzyło niemal w identycznej formie i treści. Szybko straciło wartość medialnego newsa, nie było wokół niego szerszej debaty, poprzestano zaledwie na rozmowie z dyrektorką szkoły. Co owa bezdyskusyjność oznacza w kontekście minionych 6. lat?”  Profesor wspomina, że zdarzyła się też tragiczna śmierć zaszczutej gimnazjalistki z Gdańska i agresywne zachowanie nauczyciela z Solca Kujawskiego (szarpanie, wyrzucanie z klasy). I wiele mniejszych wydarzeń serwuje prasa i telewizja - których nie znamy lub o nich wiedzą nieliczni. To dowody na to , że pojedyncze zdarzenia szkolne są krzykliwe, milczenie o całości szkolnej jest powszechne. Nauczyciele bezradni. Zamknięte szkoły przez ponad 2 miesiące. Przenosi się wakacyjna aktywność z dziećmi ze szkół do bibliotek i jeszcze gdzie indziej. Czemu biblioteki, domy kultury mają zajmować się wakacjami, a nie szkoły, które mają pomieszczenia, sprzęt, boiska, sale gimnastyczne (w razie niepogody)  i wychowawców?  Z niejedną szkołą chętnie współpracowałbym. Czekam na umowy. Do “wczoraj” dużo sam organizowałem, teraz w starszym wieku wolałbym, aby ktoś inny pozyskiwał pieniądze, organizował, ja mogę mu pomóc programowo i konkretnie, mając uprawnienia i kilkudziesięcioletnie doświadczenie.

    Zdarzeń negatywnych nawet w parafii nie uniknie się, bo niejedna matka potrafi krzykliwie podnosić głos, bo rzekomo córce dzieje się krzywda na biwaku parafialnym - wyrządzona przez grupę, wyśmiewającą jej córkę. Cóż to jest, jeżeli na 90 osób na dwóch darmowych biwakach w ciągu 9. dni  tylko 2 dziewczyny czują się urażone i niezdolne przyjąć złośliwości koleżanek? Według matki odpowiedzialni są opiekunowie, przecież matka też mogłaby na biwaku pomagać i tworzyć dobrą atmosferę wychowawczą (jeżeli nie pracuje zawodowo poza domem i ma czas). Dziwimy się,  żyjąc w kraju tylu ludzi ochrzczonych tzn. uczniów Chrystusa, którym nie wszystko wychodzi dobrze.

    Gdy pytałem dzieci przed I Komunią, skąd jest zło, grzech? Jeden powiedział, że od szatana. Inny: - “Od nas, z nerwów”.  I tak idealnie trafł. Z nerwów. Tak wyjaśnia to sam Jezus: “Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym” (Mt, 17-20).  
Warto zatem pracować nad samoopanowaniem siebie (wg prof. Wandy Półtawskiej). Wbrew asertywności trzeba siebie poskromić i wyciszyć, ograniczyć, aby bliźni też miał tyle samo przestrzeni wolności.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2009-08-09