ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 NAWRÓT DO NEGACJI RELIGII?


Drabiną do nieba 22 III 2009 (6) [424]


    Bydgoszcz staje się miastem dziwnych projektów artystycznych. Czemu te projekty są negatywne wobec religii?  Nie wiem. Żeby wszystko było jasne, nie mam nic przeciw rzeźbie nagiej  i ślicznej łuczniczki, która napina łuk i strzela przed siebie. Czy trafi? Jeżeli łucznik spudłował w starożytnej Grecji, tłum krzyczał: hamartija! Nie trafił, ominął cel. To przyjęto na określenie grzechu, nazywając naukę o grzechu hamartologią. Grzech to minięcie się z celem. Piękna definicja. Z przyjemnością przyglądam się rzeźbie bydgoskiego linoskoczka, który lekko unosi siebie na linie, zachowując równowagę, co daje nam dużo do myślenia. Lekkość bytu ludzkiego. Ulotność życia, a nie jego marność.
    Nad dawną nowoczesnością Bydgoszczy (sprzed wielu lat) unosił się komunizm w strukturach władzy, w WSP. Ateizm panował w kulturze. Było czerwono. Jako duszpasterz akademicki pracowałem 5 lat w Bydgoszczy- Fordonie u boku proboszcza ks. infułata Stanisława Grunta. Nie tylko zrywano co chwila ulotki o rekolekcjach  ze ścian wind w akademikach. Panowie z SB próbowali wyhamować w nas pielgrzymki pociągiem na Jasną Górę, piesze drogi krzyżowe w Dolinie Śmierci i inne plany.  
    Nie dziwi nawrót do tamtych tradycji np. pod postacią projektów artystycznych - niby  pozytywnych: aby odbudować nie istniejący kościół na zachodniej ścianie Starego Rynku, mimo że ks. biskup bydgoski Jan Tyrawa sprzeciwił się temu, bo w pobliżu są trzy kościoły (w tym katedra bydgoska przy Stary Rynku), które wystarczająco obsługują duchowe potrzeby mieszkańców. Albo skandalicznie negatywny projekt teatralny, w który przewiduje striptiz Matki Boskiej Fatimskiej (wprawdzie w wizji sennej ulicznicy, ale obrazoburczy). Ponoć spektakl powstał wyłącznie dla tej sceny - tak mówią krytycy. Jakie będą echa gorącej debaty na temat granic wolności artystycznej prowadzonej przez Katarzynę Marcysiak (zob. Express bydgoski 9 III 2009)? Do jakiego stopnia można przekręcać, zaświaniać uznane, święte sceny, obrazy, tematy, od stuleci nienaruszalne, godne szacunku, sacrum najwyższe w katolicyźmie, i rzucać w nie łajnem?
    Nie chodzi o ograniczenia twórcze. Nie chcemy w swojej krytyce hamować rozwoju sztuki. Pytamy, dlaczego złośliwością i seksem wobec religii sztuka chce prowokować?   
    Obszar kościelny jest pod ogniem krytyki. Protesty są różne. Ostatnio też
denerwują np. głośne dzwony. U mnie dzwon odzywa się przez kilka sekund o 6.00, 12.00 i 18.00 jako zegar i Anioł Pański, dzwoni dłużej na codzienną mszę (15 minut przed), na niedzielne msze  dwa dzwony (15 minut przed).  Dzwony na wsi powodują, że wieś nie jest głucha, lecz koncertuje w dalekiej przestrzeni - śpiewa, fruwa muzyka w dolinach, na wzgórzach i na całym widnokręgu. W mieście inaczej. Wiele kościołów. Bloki, wieżowce. Aby uniknąć konfliktów, dzwony nowej parafii powinny dźwiękami obejmować tylko obszar swej parafii, inne parafie mają swoje dzwony.  Czasem nie tylko o dzwon chodzi, ale i o megafony, bo za głośne, albo źle jest, ponieważ  przyjezdni  wierni parkują pod blokiem (GW 9 III 2009). Miejscowi podjeżdżają z wózkiem pod kościół, a dziecko dobrze śpi, więc nie  jest za głośno. I tak dalej. I nie ma końca.Tyle poglądów. Ale dlaczego wciąż to “nie” wobc religii?  Boże, Ty widzisz nasz katolicyzm, jesteś cierpliwy wobec krnąbrnych i frechownych parafian.    

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2009-03-22