ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 BÓG BĘDZIE TEŻ PO KARNAWALE


Drabiną do nieba 22 II 2009 (4) [422]

       Od zawsze męczę się z ateizmem, który - jakże bezczelnie i agresywnie! - chce zepchnąć religię do rowu. Ponoć wolny rynek tak, ale bez religii. Demokracja owszem, ale bez wiary w Boga. Takie pragnienia rosną w głośnych polskich grupkach, których liderami są kobiety o znanych nazwiskach. Katarzyna, córka wybitnego dziennikarza Stefana Bratkowskiego, idąc z czerwoną flagą zwierza się, że jest ateistką (Wysokie obcasy nr 41/2008). Współtworzy protesty z napisami “Miałam aborcję” (chociaż nie miała), z podpaskami poplamionymi keczupem  dla pani minister Ewy Kopacz, a w ciemności pochodniami oświetla transparent “Kobietom zmarłym z powodu zakazu aborcji”. Ma za sobą żarliwą religijność, w czasie emocji I Komunii “zobaczyłam, wracając od ołtarza, ludzi, którzy dyskretnie mielą językami, żeby odkleić opłatek od podniebienia”. Jakiś czas była w słynnej szkole Sióstr Niepokalanych w Szymanowie, ponoć dla trudnych dziewcząt, gdzie “snułam wizję, jak to będę goła tańczyła na fortepianie”. “Moje dojrzewanie do ateizmu zaczęło się w późnej podstawówce. Przystałam do grupy w Klubie Inteligencji Katolickiej (...) przyjaźniliśmy sie wszyscy na zabój i razem odkrywaliśmy pustkę i hipokryzję Kościoła”. Z grupą kobiet uprzywilejowanych i najsławniejszych organizuje manify, wyrażając solidarność i wyznając publicznie troskę o mniejszości seksualne i inne.  Obecnie jako komunistka wierzy w świat szacunku, “w którym nikt nikogo nie wyzyskuje ani nikim się nie wysługuje, nie gardzi z powodu biedy...”
      Na autobusach nie tylko Londynu pojawiły się hasła “Prawdopodobnie Boga nie ma. Przestań się zamartwiać i ciesz się życiem”  (hasło organizacji British Humanist Association, popieranej przez jednego z najsłynniejszych ateistów prof. R. Dawkinsa, autora niemądrej grubej książce “Bóg urojony”). Szkoda, że wtedy nie kursowały autobusy konkurencyjne z napisami “Na pewno Pan Bóg jest”. Tamtejsi ateiści “prawdopodobnie” nie są pewni swych racji. Filozof UJ prof. J. Perzanowski pisze, że wiara w opatrzność Bożą jest powszechna, a “ateizm jest doktryną pasożytniczą, krytykuje, nie dowodzi. Oczekujemy poważnej dyskusji kwestii podstawowej: skąd bierze się matematyczność przyrody, sfera tego, co konieczne?” (Tygodnik Powszechny 8 II 2009).  
       Jakiś ateizm powraca, chociaż inaczej niż za komuny, kiedy był częścią doktryny marksistowsko-leninowskiej.  Przed 30. laty przychodzącemu esbekowi z wąsikiem i w skórzanej kurtce czytałem zdania Lenina z książki o oświacie i wychowania: “Walka z religią to abecadło komunizmu”. Zwracając się do esbeka pytałem: - Jak mam się czuć ja zawodowy ksiądz, który pracuje w religii, proszę pana, jeżeli takie zdania czytam przeciwko sobie. Więc znaczy to, że będziecie walczyć także ze mną i przeciwko mnie.  Oczywiście, będzie to walka umiejętna, subtelna, polegająca m. in. na szybkim tłumaczeniu wszelkich przeciwnych religii i ateistycznych książki (wg wskazań Lenina).
      Skąd dziś ten publiczny sprzeciw wobec Boga? To przecież jeszcze tkwi w sercach córek i synów tamtej doktryny. I w oświacie  coś jeszcze z tamtego się tli. I nawet nowa telewizyjna
Superstacja, niby niezależna, bez wstydu cytuje “Nie” czyli tamen śmierdzący światopogląd. W “Tangu” S. Mrożka - po tylu latach mało pamiętam - bohaterowie zastanawiają się nad porządkiem świata. Jeden z bohaterów zgłasza Boga jako zasadę. Inni mówią: to już było. Głupi Edek mówi, że to on będzie porządkiem świata i jego władzą. Itd. I cóż - o naiwności?  
      Karnawał z zabawą i tańcem niech nas oczyści ze zbędnych rozkoszy i złudzeń, swawolę zamieni potem na samoopanowanie i rozumny umiar.       

KS. FRANCISZEK KAMECKI 

2009-02-22