ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 W CZASACH KOMUNIZMU


Drabiną do nieba 25 I 2009 (2) [420]

    Św. Paweł, godny podziwu geniusz misjonarski, apostoł narodów, nawrócony prześladowca Kościoła, który zmienili swe życie i poświęcili się całkowicie ewangelizacji świata. “Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” - tak siebie określił. To samoświadomość wiarygodna, potwierdzona słowami i czynami.  Dzisiaj przeciwko św. Pawłowi znaleziono by jakieś papiery polityczne i wyrzucono by go z pracy. Nawet by nie mógł zostać zakrystianinem. Historyków bowiem nie interesuje  nawrócenie. Dla nich ważne są dokumenty złowrogiego systemu, który niszczył ludzi. Nie uznają żyjących świadków, którzy mogą zaświadczyć o sobie, nie przyjmują aktualnej świadomości badanych i ich stosunku do ojczystych wartości. Najnowszą  historię przecież wyjaśnią blaskiem śmierdzących papierów tajnych służb ubeckich i esbeckich. Nie cieszą się nawróconymi, którzy kiedyś dali się usidlić. Ich satysfakcją jest rąbnięcie bliżnich. I to nazywają nauką, badaniem i pożytkiem.  I rozkręcają historyczną pracę  o brudzie i gnoju po komuniźmie, z czego będą dziesiątki tematów licencjackich, magisterskich i doktorskich. Po co? Ledwo wyczuwalny bohaterski zapach przetrwania w komuniźmie  zostanie osłabiony smrodami wyłowionymi przez historyków-nowych śledczych, którzy w jednostkowych i osobistych poszukiwaniach zniesławiają żywych i zmarłych.  Należy wyjaśniać strukturalne zło systemu, ale nie rzucać kamieniami w pojedyńczych grzeszników.  
    Gdyby nie było grzeszników, co wtedy z miłosierdziem Bożym?  Co dalej z wolą nawracania się i nawracania innych?
    Zmartwiłem się bardzo, kiedy przysłano mi książkę “Diecezja Chełmińska w czasach komunizmu (1945 - 1990)” Pelplin 2008,  wydaną przez Bernardinum, w której p. Sylwia Galij- Skarbińska  objaśnia swój artykuł: “Istotą mojej pracy nie jest demaskowanie, ale przeprowadzenie analizy i stworzenie charakterystyki pracy księdza, który był tajnym współpracownikiem. Zajmę sie teraz szczegółową charakterystyką pracy MIRA, z podziałem na (...) dwa wyodrębnione okresy” (str. 241-277).
    MIR to ks. Jerzy Lewandowski, proboszcz w Radowiskach Wielkich (1968 -1974) i proboszcz dziekan w Nowem (1974 - 1987). Znaliśmy zmarłego. Był uważany za wiernego i serdecznego kapłana. Dlaczego autorka w charakterystyce pracy ks. Jerzego Lewandowskiego nie skorzystała z dokumentów kościelnych obok analizy pism esbeckich?  Aby uzyskać charakterystykę kogoś, najlepiej przeprowadzić wywiady z żyjącymi jeszcze nielicznymi jego przyjaciółmi.
    Obawiam się, że także w obszarze kościelnym zaczynamy rzucać błotem w zmarłych (niechby to robili historycy za 50 lat, kiedy nas nie będzie, ale teraz nic bez nas, żadnych wniosków i tez nie publikować bez rozmowy z nami, bez wywiadu z zainteresowanymi dobrym imieniem ks. Jerzego). Najgorzej że wytwarza się nowa przestrzeń archiwalna i komunistyczna  do badań w IPN, w której analizuje się poszkodowanych, prześladowanych, szantażowanych i werbowanych do jakiejś współpracy (jakiej?), a nie bada się wystarczająco i przede wszystkim twórców, członków i aktywnych działaczy aparatu ucisku (ubeków, esbeków, i tych będących wysoko w PZPR np. na uczelniach, sterujących awansami naukowymi i rozdzielających  funkcje rektorów, dziekanów etc.).        
    Ratujmy poranionego bliźniego.   

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2009-01-25