ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 POŚMIEWISKO, POGARDA


Drabiną do nieba 21 IX 2008 (19) [411]

    Od jakiegoś czasu ważne rocznice – narodowe, państwowe - przeżywamy z śmiechem, gwizdami, mruczeniem i buczeniem jednych przy równoczesnym zdziwieniu innych. Dwa obozy pośrodku społeczeństwa, za i przeciw. Wcale nie lewica i prawica, lecz dwie prawice, z których jedna chce się nazywać solidarnościowa Polska i to rozgłasza, a druga nazywana liberalną Polską. Z pewnością takie pojęcia i takie opisy nie oddają naszej rzeczywistości.  Gdzie główne hasło łączące: nie ma wolności bez solidarności? My obserwatorzy – którzy jednak mają swoje lata i nieźle znają przebieg wydarzeń ostatnich 40 lat i ich bohaterów - jesteśmy zdumieni wywracaniem historii, nazywaniem zdradą strajków roku 1980 i 1988, ponoć zdradą Okrągły Stół, zdradą dojście do niepodległości i wolnej Polski, zdradą wszystkie lata III RP itd.  To straszne oskarżenia wobec co najmniej połowy najważniejszych bohaterów, dzięki którym nastąpiły w Polsce zmiany historyczne i ustrojowe, wyszliśmy na niepodległość i wolność.
I dzieje się to w pobliżu ołtarza albo co najmniej często w obszarze kościelnym, z modlitwą na ustach... I co będzie dalej?...  Przecież najgorsza w tym skłóceniu i wzajemnej złości jest pogarda dla Polski i dla nas wszystkich. Doszło do tego  - pisze Katarzyna Kolenda-Zalewska – bo najwyżsi przedstawiciele władzy pozwalali od wielu miesięcy na szarganie innej legendy „Solidarności” Lecha Wałęsy. „Skoro można jego, można wszystkich. Skoro można wybuczeć Władysława Bartoszewskiego w czasie rocznicy Powstania Warszawskiego, to też znaczy, że wolno wszystko. Bo po tamtym hańbiącym incydencie nikt z mocą nie zareagował. Nie przeciwstawił się i nie odciął. Nie potępił. Nie ma żadnych świętości, wszystko zostało podporządkowane walce politycznej i osobistym animozjom” (GW 2 IX 2008).
    Według prezesa IPN Wałęsa nie zasługuje na umieszczenie w ogłoszonym katalogu represjonowanych, który wywołał zdziwienie i protesty. Jednak skoro Wałęsa otrzymał wcześniej status pokrzywdzonego w IPN, to teraz powinien najpierw prezes IPN ten status mu odebrać. Ci wszyscy – i IPN, i atakujący Wałęsę, i podobni – są winni temu, że 31 sierpnia nie stał się manifestacją jedności, lecz pośmiewiskiem  dla świata (pisze Kolenda-Zalewska).
A co na to nasi przełożeni, pasterze - biskupi? Z jaką mocą prorokują? Czy przez swoje milczenie lub organizowanie liturgii rocznicowych  w sytuacji niezgody i upartych uprzedzeń nie uczestniczą w tym pośmiewisku i w tej pogardzie?  Jak my w oddali  (na tyłach tego świata) mamy się czuć, słysząc  dwuznaczne przemówienia i fałsze wokół najnowszej historii, którą przecież wszyscy znamy z bliska i prawie z autopsji?
Co by zrobił Pan Jezus? Pewnie ominąłby uroczystości, jak Wałęsa. Powiedziałby:
- Obłudnicy, jakże nie chcecie zrozumieć czasu swego, który został wam dany? Jako  łagodni i pokorniejsi odrzućcie pogardę. Nie zadeptujcie przeciwników. Płakać mi się chce, bo tyle otrzymaliście możliwości, a wy się kłócicie, kto jest pierwszy. Wołacie: ja, ja, ja. Przecież macie być dla innych, nie dla siebie.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-09-21