ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 MAŁE ZAPROSZENIA DZIECI I MŁODZIEŻ


Drabiną do nieba 10 VIII 2008 (16) [408]

Lato. Wakacje. Pełno młodzieży w górach, nad morzem i nad jeziorami. Zawsze z przyjemnością przyglądam się tym, którzy są młodzi. Piękni. Niezafałszowani. Pełni emocji. Chyba jeszcze dość pobożni. Spragnieni tego, co duchowe. Zdolni do nowości. Szybko uczą się posługiwać komórkami, komputerami i internetem. W tej otwartości na to, co nowe, wyprzedzili programy szkolne. I to jest poważny kłopot edukacyjny i wychowawczy.
Te obserwacje są tegoroczne. Zapamiętane, utrwalone  podczas biwaków, których sześć przeprowadziliśmy od lutego do połowy lipca dla naszej parafii (5 dla roczników gimnazjum, 1 dla dzieci klas II). Były dwa turnusy wakacyjne dzieci i młodzieży z parafii Subkowy (z ks. Feliksem Kameckim i zespołem opiekunów). 10-dniowe rekolekcje  dla 50. osobowej grupy dziewczyn i chłopców „Wieczernik” z Chojnic z s. Karoliną były niezwykłym przeżyciem. .  
    Jeżeli młodzież się gromadzi to dzieją się zwykle nowe rzeczy. Celem takiego bycia razem jest przeciwstawianie się naszym egoizmom. Zauważenie drugiego, bliźniego. Znoszenie drugiego i jego humorów. Dzielenie się. Samodzielne przygotowanie wypowiedzi i modlitwy.  Ja też muszę wobec młodzieży być autentyczny.  Nie mogę się zgrywać ani uprawiać paternalistycznej przewagi.  
Najnowsza moda to „nasza klasa”. Oto młodzież mnie zaprasza poprzez „naszą klasę” w internecie. Otrzymałem już  ok. 80 listów . Dawniej myślałem, że uda się ożywić kontakty z gimnazjami i szkołami (poprzez internet). Niestety, z tamtego być w internecie nic nie wyszło. Ale teraz poleciała lawina przez moja parafię. Nie mogę nadużyć. Fajna zabawa i możliwość rozmowy.  
Jedna dziewczyna pisze poprzez system „naszej klasy”, że rodzice  nie pozwalają jej na biwak przy parafii, bo tam się zdarzają złe rzeczy, piją, palą itd.. - hm, hm - co nie jest prawdą. Oczywiście na uboczu może ktoś wyłamać się z regulaminu. Nawet taki zły pojedynczy fakt nie przekreśla dobra całego biwaku. Na cołodobowe biwaki zaprasza się rodziców do pomocy w kuchni, w nocy dla bezpieczeństwa lub gdy jesteśmy nad jeziorem. Rodzice często nie chcą uczestniczyć. Szkoda. Bo zauważyliby, jaką mają śliczną córkę lub pomysłowego  syna, albo też jak ich dziecko jest pyskate, wulgarne, trudne w relacji z bliźnim.. Jak egoizm nie został jeszcze zduszony. Jak niekiedy i rodzice  nie potrafią zachować kodeksu moralnego i dziecko to przeżywa. Albo ich dziecko (niby w bardzo religijnej rodzinie) od dawna jest razem jako wolny związek na pokoju w jakimś mieście. Lub ile razy matka przetrzymuje chłopaka swej córki na stałe pod swoim dachem., a zarazem wypowiada się źle o innych, nie znając i nie będąc świadkiem.  
„Nasza klasa” to super kontakty, w których uczestniczę dobrowolnie, z radością i sympatią, odświeżając pamięć, dawne znajomości sprzed 30 i więcej lat. Jest  mi bardzo miło, gdy mogę przyznawać się do dobrych wspomnień, przeżyć, słysząc przyjazne słowa (pochlebstwa trzeba cierpliwie znosić!).     

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-08-10