ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 ZIELONA PARAFIA


Drabiną do nieba 1 VI 2008 (11) [403]

Foliowe torby wyrzucane przez ludzi. zabijają co roku ponoć 100 tysięcy fok. Przypuszcza się, że dwa miliony ryb, żółwi, ptaków corocznie traci życie, dusząc się w pułapkach foliówek, myląc te torebki z pokarmem. Te reklamówki wyrzucamy milionami do śmietników, zostawiamy na ulicach, placach, w rzekach i oceanach. Są miejscem śmierci głodowej dla piskląt w gniazdach. Taka torebka, jeżeli nie zabije od razu, wypełnia żołądek ograniczając miejsc dla pokarmu, powoduje owrzodzenia, martwice. Zwierzęta morskie mylą torebki na wodzie z meduzami. Rybacy wyławiając w sieci mnóstwo torebek foliowych zamiast dorszy.
Uczeni wskazują na plastikowy kożuch śmieci, który ciągnie się od Hawajów aż po Japonię, Miejscami jest to prawie plastikowa zupa śmieciowa.
U mnie czasem foliowe pęcherze wiszą na gałęziach. Poczciwe wróble uwięzione w takich torebkach giną.
Uczeni postulują ograniczenie zużywania foliówek i plastikowych jednorazówek. Inaczej będzie coraz mniej zwierząt, ptaków i ryb. Włączają się do tego autorytety np. reżyser Krzysztof Zanussi, który wątpi w niewiarygodnych ekologów, którzy bezmyślnie sprzeciwiają się każdej inwestycji, gdy tymczasem mamy problemy z wycinaniem drzew, zalewaniem wszystkiego betonem, z segregacją śmieci.
San Francisco jest pierwszym miastem w USA, które zakazało używania foliówek i wygrało batalię z plastikowymi torbami. Jeszcze niedawno foliowe torebki wfruwały przez San Francisco. Te torebki były do niedawna wizytówką amerykańskiego handlu, wygodą, higieną i symbolem troski o lasy. Teraz inne argumenty się przedstawia. Papierowe torby i opakowania są ekologicznie neutralne. Tak zmienia się widzenie świata i przyszłości człowieka.
Na 15-lecie istnienia Zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego i 10-lecia Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły świętowano 15 maja 2008 w Chełmnie, Chrystkowie i Grucznie. Przyjechali uczeni i pasjonaci z wielu stron świata, nawet z dalekiej środkowej Wołgi w Rosji, gdzie też są strefy ochronne jak u nas. Chronimy przyrodę przez rezerwaty. Warto chronić torfowiska i bagna przy nich, bo więcej oczyszczają z dwutlenku węgla i daję więcej wody pitnej, są ważniejsze niż lasy. Małe wodne elektrownie warto przywrócić. Zapory wodne są szkodliwe, bo przerywają ciągłość systemu w rzekach na zawsze i ryby na tym tracą. Wiatraki lepsze, bo można je – kiedy minie moda – rozebrać, chociaż też zabijają ptaki, zwłaszcza nietoperze.
Potrzebna edukacja ekologiczna na wsi i wszędzie. Parafia musi stawać się zieloną krainą nadziei na lepszy los. Kiedy słuchałem wykładów i dyskusji, wracało jak echo piąte przykazanie „nie zabijaj”. Coraz szersza interpretacja moralna musi nam towarzyszyć. Parafia (zwłaszcza wiejska) powinna uczestniczyć w ratowaniu zieleni, pięknych widoków i zdrowych mas powietrza. Ratuj nie tylko duszę, ale i ciało. Nie tylko dusze w czyśćcu są nam bliskie, ale także ciała rozdyskutowane niepokojem śmietników na morzach i lądach. Od powietrza, głodu, ognia i wojny... Od zaśmiecenia i zaduszenia... Aby bliźni mógł żyć godnie. I my spokojnie w naszych małych ojczyznach.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-06-01