ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 SZUKAM BOGA W CAŁOŚCI WSZYSTKIEGO


Drabiną do nieba 18 V 2008 (8) [402]

W tym felietonie chcę wyrazić uznanie, szacunek i wdzięczność  ks. profesorowi Michałowi Hellerowi, który jako pierwszy Polak otrzymał Nagrodę Templetona za rok 2008 (1,6 mln dolarów, najwyższa nagroda finansowa na świecie). Za całokształt działalności dotyczącej relacji między religią, teologią a naukami.
    Od dawna korzystałem z przemyśleń księdza profesora Hellera, zwłaszcza kiedy pracowałem z młodzieżą i studentami. Potrzebowałem materiałów przeciwko filozofii marksistowskiej  i  przeciw tzw. naukowemu światopoglądowi, lawinowo upowszechnianemu w Polsce, który spychał religię do spraw prywatnych, a nauką chciał podpierać ateizm. A moim głównym zadaniem było godzenie nauki i wiary.  Że nie ma sprzeczności między nauką a wiarą.
    Dlatego wypowiedzi i książki ks. prof. Michała Hellera były ważne. Kilka lat temu próbowałem z grupą parafian przyswoić im i sobie myślenie ks. Hellera, odtwarzając jego wykłady nagrane na kilka dyskietkach, wprowadzające w podglądanie wszechświata .
„Do niedawna niemalże obowiązującą interpretacją nauki było spojrzenie pozytywistyczne. Jego główną teza było stwierdzenie, że każda wartościowa ludzka wiedza musi być oparta na doświadczeniu rozumianym jako eksperyment, a to, co się nie da oprzeć na doświadczeniu, nie jest wiedzą, tylko bezsensownym mówieniem. Stosując to kryterium wobec religii, zwolennicy tego nurtu wysuwają bardzo ciężki zarzut, że wiara jest bezsensowna. Ta interpretacja pozytywistyczna była bardzo powszechna w pierwszej połowie dwudziestego wieku, ale przestała dominować na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych  ubiegłego wieku, m. in. ze względu na rozwój fizyki. Przed rokiem siedemdziesiątym  było nie do pomyślenia, żeby na zjeździe fizyków wygłoszono referat filozoficzny, a tym bardziej teologiczny, a obecnie często należy to do dobrego tonu. Obecnie obserwuję nawet odwrotne zjawisko, życzliwość naukowców w stosunku do metafizyki poszła za daleko i pojawiają się jakieś dewiacje w postaci pseudofilozofii czy nawrót do irracjonalizmu, czego przykładem jest New Age. Myślę, że inicjatywa profesorów La Sapienza była reakcją na zjawisko irracjonalizmu, tyle że Kościół nie jest jego źródłem. Oni zresztą po wszystkim przyznali, że gdyby wiedzieli, jakie reakcje wywoła ich protest. to by go nie podjęli. Obecnie o wiele bardziej niebezpieczne są środowiska propagandowo ateistyczne np. grupa amerykańskich naukowców skupiona wokół Johna Brockmana czy Richarda Dawkinsa” (w wywiadzie dla „Dziennika” 2-5 V 2008) . Ks. prof. Heller nie dziwi się, wielu chciałoby znaleźć ślady Boga  „jako ślady wyciśnięte przez człowieka na śniegu. Chcieliby mieć na jakimś atomie wypisane niewidzialną ręka „made by God” (wykonane przez Boga), a takich śladów nie ma. Co więcej, z teologicznego punktu widzenia nie może być, bo śladami Boga jest wszystko, więc nie ma ich z czym porównać. Ja nie szukam śladu Boga w takim czy innym równaniu, tylko w całości i znajduję Go w kontakcie z racjonalnością”.
„Obecnie świat nauki szuka w religii sprzymierzeńca w neutralizowaniu zjawiska irracjonalizmu”. „Dziś pojawia się przepaść między naukowcami a odbiorcami nauki. Z jednej strony są coraz lepiej wykształceni naukowcy, z drugiej coraz gorzej wyedukowane społeczeństwo. Coraz większy przedział zaczyna się być groźny dla kultury, ponieważ powoduje wzrost różnych rodzajów irracjonalizmów. Nauka i religia czują się przez nie zagrożone, choć każda z nieco innego powodu”.    
Czyli irracjonalizm to naiwność, głupota, to ten bocian nad łąkami, ten kot przelatujący przez jezdnię, ta niechęć do majowego miesiąca u narzeczonych...  Trzeba wciąż rozumowo podbudowywać wiarę, nie ulegając  przesądom i magicznej wyobraźni .   

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-05-18