ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 400 RAZY TO SAMO


Drabiną do nieba 20 IV 2008 (8) [400]

400 to liczba moich felietonów wydrukowanych w  „Pielgrzymie”! Jakiś jubileusz.
Pisanie wciąż tego samego. Najpierw - obserwator siedzący w rogu parafii, który spisuje, co dzieje się  w dolinach z urzeczywistnianiem Kościoła. Co nowego w parafii - w nauczaniu, liturgii? Co z miłosierdziem? Czasem przez płot lub przez okno na piętrze próbowałem  zauważyć dalekie fale wzburzonego świata. Na kamieniu odpoczywałem, w pobliżu drabiny do nieba, bawiąc się kostkami sumienia.
Teraz nie muszę zajmować się parafią, bo redakcja wprowadziła rubrykę „pytanie do proboszcza”.  Ja, niestety, starzeję się i rozpalone idee posoborowe we mnie powoli gasną. Powtarzam wciąż to samo. Niektóre ważne tematy stały się nagle nieaktualne. Wskutek zmian ustrojowych Kościół poszedł w inną stronę niż się spodziewałem.  Przez wiele lat walczyłem o tzw. „odszkolnienie” katechezy parafialnej, a tymczasem wytworzyła się nowa sytuacja zupełnie odwrotna: „uszkolnienia katechezy”. Moje idee stały się śmieszne. I zamazała się postulowana po Soborze Watykańskim II autonomia państwa i Kościoła, szkoły i parafii.  
Tak więc przegrałem kolejny los.
Zbudowany dom katechetyczny przestał być nową wizytówką nauczania parafialnego (i nie tylko), a stał się skansenem. Nauczanie religii poszło do szkół.  Próbowałem zdobywać pozaparafialne grup na rekolekcje i na inne formy, niestety,  nie udało się (udało się i udaje w bardzo małym zakresie). Trzeba spisać, ile jest pustych domów przy parafiach. I przeanalizować personalnie te placówki, tych duchownych, którzy byli lub jeszcze są zapaleńcami w pracy wielodniowej, formacyjnej, w małych wspólnotach, grupach, na rekolekcjach, rekreacjach etc., mając animatorów i wolontariuszy.  W tych parafiach  są niemałe możliwości w formie miniseminariów regionalnych (np. dla 2-4 dekanatów). W centrum diecezji kierunek jest inny:  przejmuje się obiekty i je modernizuje. Rzeczywiście to sukces. Jednak administracyjny. Majątkowy. Etatowy. A nie rozbudza to małych ojczyzn, nie wykorzystuje bazy wolontariuszy miejscowych. Ujęcie centralistyczne polegające na jeżdżeniu na kilkugodzinne uroczystości i spotkania do Pelplina to bardzo dobre, ale formacyjnie w tych czasach to za mało. Dopóki nie zostaną wykorzystane możliwości  poszczególnych parafii (a przynajmniej niektórych), nie należy spodziewać się odrodzenia. Nie będzie skoku w górę.
Moja parafia  (mając dom dla grup, wymagający modernizacji) rozwijała się pozytywnie do r. 1989, jednak po zmianach  ustrojowych została odgórnie uwolniona od nauczania religii, przez to zmieniona, osamotniona i pozostawiona niejako na pustyni. Przez kilka lat było Kolegium, które tuszowało tę pustynię.   
I trzy lata po śmierci Jana Pawła II pytamy, co nam z jego nauczania pozostało? Wielu Polaków uznaje nauki papieża jako punkt odniesienia. Ale i polskimi nizinami sączy się pesymizm. Obok wielkiego świętowania posłowie przywołują Judasza i oskarżają się o zdradę narodową – pisze pani Katarzyna Kolenda-Zaleska (GW 8 IV 2008). Fałszują to, co głosił papież w swoim życiu. Zapominają, co Jan Paweł II mówił o Europie. Co mówił o przekraczaniu granic, systemów, barier, uprzedzeń? Przecież jakże można bronić polskiej tożsamości bez nauczania Jana Pawła II?  Benedykt XVI chciałby na pewno od Polaków pomocy,  żarliwości przeciw sekularyzacji Europy. I ten kierunek otwarcia się na innych, na inne narody,  jest najważniejszy, a nie jakieś głosy niezgodne z myślą zmarłego Jana Pawła II podtrzymujące uprzedzenia i rozbudzające nienawiść. 

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2008-04-20