ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 GRZESZNOŚĆ


Drabiną do nieba 9 III 2008 (5) [397]

Kościół ma się dobrze  w Polsce. Grzeszność sprawia mu kłopot. Bo nie jest optymistycznym i triumfalnym znakiem. Z wszystkimi konsekwencjami zawstydza. Jest przeciwieństwem świętości. Wymaga nawrócenia i uzdrowienia. Przebaczenia od kogoś. Zbawienia od kogoś.  Grzeszność sama z siebie nie potrafi się wyjaśnić ani zmienić, ani  wyzwolić. Potrzebuje objaśnienia, które  cofa nas aż do biblijnego opowiadania o grzechu pierworodnym. To opowiadanie i jego interpretowanie pozwalają domyślać się, iż praczłowiek miał  przed sobą dwie drogi: albo szczęśliwe życie w Bogu, albo nieszczęśliwe poza Bogiem.  Wybrał drugie. Zatem wybrał grzech jako nieszczęście i jego następstwa tj. życie z dala od Boga, cierpienie, trud, śmierć. Czy to wystarcza współczesnym sceptykom i niedowiarkom? 
     Grzeszność polskich katolików prowadzi ich w różne, nawet przeciwstawne,  kierunki.  „Gazeta Wyborcza”  wydrukowała  fragment wywiadu rzeki z Aleksandrem Kwaśniewskim przygotowanego dla 14. numeru  „Krytyki Politycznej” (tytuł „Tylko prawda nas wyzwoli”). I tam mówi Kwaśniewski o Kościele i Janie Pawle II:  „Ateizacja polskiego społeczeństwa będzie postępować. Nie dlatego, że tak chce jakiś Kwaśniewski czy inny Miller, tylko dlatego, że Kościół działa wbrew Janowi Pawłowi II . (...) W tym nadzwyczajnie katolickim kraju prezydentem dwukrotnie został wybrany ateista...” – odpowiada były prezydent Sławomirowi Sierakowskiemu (GW 25/2007).  Dziwi to kogoś?
Wiele spraw nie idzie po myśli Kościoła. To, co swoim wyznawcom prorokował
założyciel Kościoła Chrystus - spadającą krytykę,  niechęć, pogardę i prześladowanie - nie zaistniało nawet w III RP. A w niedoszłej IV RP miał być miód i prawie cesarski józefinizm. 
Krytyki wobec Kościoła jest tyle, że zawsze można z nią polemizować. Dotyczy ona
często dyżurnych tematów – religii  w szkole lub opłat kościelnych (czy pogrzeb kosztuje 600 czy 800 zł, a ślub 500 zł – jak w „Tyg. Powszechnym” z 24 II, nie podając że za wywożenie śmieci z cmentarza płaci się ponad 400 zł miesięcznie). 
Z niechęcią sobie poradzimy – mówią duchowni - jeżeli połowa chodzi chętnie do kościoła.  A pogarda na razie jest anonimowa w  internecie jako złość i brutalność wobec duchownych. A prześladowanie to w tej chwili postać łagodnego baranka. Pojedyncze tragedie i incydenty nie mogą stanowić argumentów za prześladowaniem.   
Pewne jest, że jako ludzie Kościoła nie radzimy sobie z wieloma sprawami. Nasz język przegrywa ze współczesnością. Trzymając się logiki, rozróżniania,  oddzielania porządków – przyrodzonego i nadprzyrodzonego, hierarchii wartości, czujemy, że  w tzw. szerokim świecie wprowadza się emocje i ekspresje zamiast rozumu.  Zamiast tradycyjnej sztuki lansuje się instalacje i performanse. Wymija się wartości.  I nas. A my chcemy być górą. U nas brzmią fanfary „Triumfy Króla niebieskiego!” Była też inicjatywa poselska o Jezusie Królu Polski.  Anegdota poucza o dwóch racjach: pierwszy punkt, zawsze mamy rację, a jeżeli nie mamy racji, patrz punkt pierwszy.
Co z pokorą zauważam i polecam wszystkim grzesznikom, do których i ja siebie zaliczam.

KS. FRANCISZEK KAMECKI 

2008-03-09