ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
czwartek, 24 styczeń 2019 roku

 BLISKOŚĆ PRZY MŁYNIE


     Uczestnicząc w Europejskich Dniach Młynów 3 i 4 czerwca 2016 siedzę sobie razem z innymi akurat przy Starym Młynie z r. 1888 w Grucznie. Próbuję zrozumieć kultura bliskości, o której mówi papież Franciszek.

    Wokół nas i rozległa dolina, i strome zbocza skarpy wiślanej wraz z zielonym wzniesienie Góry św. Jana lub bardziej z kociewska - Świętej Jony. Z tej góry już nie dociera do nas żywot osady ani kultury istniejącego tam kiedyś grodu. Najprawdopodobniej w drugiej poł. X w. tam zbudowano pierwszy kościół pw. św. Jana Chrzciciela. Synowie kowale znieśli ten kościół z góry w dolinę, aby chora matka mogła do niego łato przychodzić. Na obszarze tego grodziska ks. dr Władysław Łęga (wikariusz w Grucznie) prowadził przed wojną wykopaliska, odkrywając dwa cmentarzyska, badania powtarzano w latach 60. tych XX w., w odkrytych kilkudziesięciu grobach znaleziono narzędzia i rewelacyjną bogatą biżuterię średniowieczną (można ją oglądać w Muzeum Historycznym w Grudziądzu i w albumach).

    Jakże przyjemnie tak posiedzieć przy ognisku. Prawie zupełna cisza. Żadnego wiatru. Ciepło. W Starym Młynie szukamy rozkruszków i wołków zbożowych oraz „trojszyków” (tj. prezentów dla gości). I słowa piosenek z gitarą, i rozmowy, i akordeon. W dolinie płynie cieniutka Młyńska Struga (nazywana dawniej Dylką), A Stary Młyn z pruskim murem, (zbudowany przez Niemca Hermana Pauly’ego), do 1949 r. napędzany wodą, potem turbinę zastąpił silnik elektryczny, młyn zakończył swój żywot w r. 1998. Dziś jest siedzibą Towarzystwa Przyjaciół Dolnej Wisły - organizatora obchodów Dni Młynów.
Można go zwiedzać. Żyje jeszcze ostatni młynarz i córka młynarza (sympatyczna opiekunka mieszkająca w sąsiedztwie pani Justyna Ziemniewska, która pochodzi z rodziny powojennych młynarzy gruczeńskich). W Młynie zachowały się kompletne urządzenia, tamże też kolekcja starych gatunków zbóż; na ścianach wiszą opatrzone metryczkami wiechcie pszenicy płaskurki, orkiszu, prosa, owsa szorstkiego czy żyta krzycy. Można je zobaczyć "na żywo" - w celach pokazowych są uprawiane w pobliżu młyna na małych poletkach. W rozległym ogrodzie powstaje także miniskansen starych uli przenoszonych do Gruczna z okolicznych pasiek (z źródeł TPDW). Był też stary traktor Ursus z charakterystycznym puf-puf-puf. Nawet proboszcz ks. Grzegorz Knut swobodnie jeździł tym traktorem w ogrodzie.

    Tam siedzieliśmy długo jedząc i pijąc co dają gospodarze. Smaczne lokalne potrwamy. Kiełbaski upieczone na ognisku. Jedliśmy świeżo upieczony chleb przez pana Bogdana z okrasą ,wątrobianką lub wędzonym boczkiem itp. Chleb otrzymaliśmy jako prezent plus nalewki własnoręcznie wykonane. Doborowe towarzystwo z bliska i daleka, miejscowi i przyjezdni, dyrektorzy szkół z żonami i mężami, dusza wszystkiego - dyrektor Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego dr inż. Jarek Pająkowski, zakochani i entuzjaści. Żałujcie, że nie byliście.

    Papież Franciszek popiera wszelkie spotkania. Bo „dzisiejszemu światu zagraża ryzyko atomizacji, życia w oddzieleniu od innych. Tymczasem, gdy się łączymy, rodzi się „przyjaźń społeczna, przyjaźń braterska”, a także „kultura spotkania, która broni nas przed wszelkim rodzajem kultury odrzucenia”. Do zbudowania lepszego świata potrzebne jest uznanie każdego człowieka w jego tożsamości, której nie ma bez przynależności – do grupy, rodziny, organizacji itd. Franciszek wskazał też na znaczenie „języka gestów”. Nie wystarczy tylko ciągle mówić. Trzeba także dotyku, uśmiechu, który „daje nadzieję”, spojrzenia w oczy, gestów aprobaty, cierpliwości, tolerancji. Konieczne jest powstrzymanie agresji, która rodzi się z „głębokiego okrucieństwa”.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2016-07-03