ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 ROZPOCZYNAJĄC 53. ROK W KAPŁAŃSTWIE


Drabiną do nieba 5 VI 2016 (12) [684]

      Ponoć nie jestem byle kim, więc nie mogę żyć byle jak. Ale starość wprowadza w bylejakość, niestety. Czy z latami rośnie samoświadomość i dorosłość? Gdy ręce zaczynają się trząść? A jak rozum się trzęsie przy próbie ogarnięcia jeszcze całości świata i Polski? Dziecinności, rutyny, infantylizmu, banalności trzeba się wystrzegać. Bo osłabiają przekaz wartości. Jakże kłopotliwa jest dziecinność mózgu i rozumu. Poziom bajek nie wystarcza. Dorosły potrzebuje także Dostojewskiego, Camusa, Eliota czy naszego Herberta i Myśliwskiego. A poziom rutyny to kręcenie się w kółko,repertuar nudnych pytań i nudnych odpowiedzi. Powtarzalne „bracia i siostry”, gdy tymczasem papież mówi „dzień dobry”.Tysiąckrotne „tak naprawdę”, prawda, nieprawdaż?” Itd. Infantylne komendy „wstajemy, siadamy”. Banalność powtarzania i błahe moralizatorstwo.

     17 maja 2016 roku we Wdzie w w kościele 13. kapłanów (bez jednego) - obchodząc 52. rocznicę święceń kapłańskich u kolegi kursowego ks. kan. Alfonsa Fonfary, goszcząc w życzliwej plebanii u ks. proboszcza Mariusz Herolda - uwielbialiśmy Jezusa Chrystusa. Z 26. wyświęconych w r. 1964. pozostało 14. kapłanów. Opowiadaliśmy sobie z radością, jakie jest nasze życie, jak się czujemy, jak na emeryturze (2. jeszcze to proboszczowie w diecezji toruńskiej ). Mszy przewodniczył ks. prał. Józef Nowakowski z Torunia, kazanie wygłosił ks kan. Henryk Bietzke (Gdańsk-Osowa), oprawę, wierszyki i kwiaty od dzieci i dorosłych pod kierunkiem miejscowego proboszcza.

     Takie spotkania to wspomnienia. Ks prałat Ryszard Kwiatek przywiózł liczne zdjęcia do obejrzenia. Ktoś czytał, ile lat kapłaństwa i ile lat życia mieli nasi profesorowie z seminarium. Zapamiętaliśmy ich jako staruszków. Tymczasem większości z nich żyła krócej niż my, umierając przed siedemdziesiątką. A my jeszcze żyjemy. Niektórzy z nas czują się znakomicie i wyglądają świeżo. Niby jesteśmy staruszkami, wyczekującymi korony żywota. Cóż to 76 lat! Może przed nami jeszcze parę lub paręnaście sensownych lat.

     Papież Franciszek pokazał potrójną przynależnością kapłana: do Pana Boga, do Kościoła i do Królestwa Bożego. Przestrzega przed chłodnym rygoryzmem w relacjach duszpasterskich i przed kierowaniem się w swej pracy jedynie kryterium skuteczności. Zachęca do pełnej pokory, otwartości i solidarności. Mówił: „To właśnie relacja z Jezusem chroni kapłana przed duchowością światową, która psuje, a także od wszelkich kompromisów i małostkowości”. Ksiądz jest misjonarzem, gdyż sam spotkał Jezusa i chce, by także inni mogli go spotkać. „Dla kapłana ważne trwanie we wspólnocie prezbiterów”. Jeśli tego brakuje, kapłan jest osamotniony i sfrustrowany. Jego „dołek” psychiczny może być dramatyczny. Nie może żyć pod przymusem, lecz mieć wysoką motywację kapłańskiego ofiarowania siebie, Franciszek przestrzega księży przed kalkulacji, czy coś się im opłaca. Hipotetyczny proboszcz, o którym mówi, jest przede wszystkim człowiekiem Wielkanocy, ze wzrokiem utkwionym w Królestwo Boże, ku któremu zmierza cała ludzka historia. Dobrze, że już nie jesteśmy proboszczami i już w tej starości nie musimy dawać dobrego świadectwa. Wystarczy, że jesteśmy. Może i to za dużo dla instytucjonalnego Kościoła.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2016-06-05