ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 UMIERANIE


Drabiną do nieba 08 XI 2015 (23) [669]

   O tej porze stajemy się bardziej filozofami. Czujemy wewnętrznie, że wszystko przemija. Podliczamy, co bezpowrotnie nie wróci. Co roku ta sama jesień, przed nami rozległe pejzaże obnażonych drzew liściastych i gołych pagórków tracących zieleń. I dni krótsze. I deszczowe kapuśniaki. Albo i ulewy. I pierwsze mrozy oraz mgły. Sprawdzamy szczelność okien. I wymieniamy opony. Często złota perspektywa żółcieni cieszy oko artysty. W listopadzie cmentarze zawsze są udekorowane kwiatami i zniczami, z których wieczorami unosi siłę cudowna łuna świateł.

    Obok przemijania powraca też refleksja o umieraniu. I rozmaita metaforyka umierania i wizje pokazywania innego świata. Za metaforą idzie ironia i satyra z kościotrupem w tle.Wiem, że kiedy człowiek się urodzi, jest już dość stary, aby umrzeć - powtarzał duński filozof i teolog Soren Kiergegaard (1813 - 1855) i pisał: - śmierć nie jest czymś ostatecznym, jest tylko drobnym zdarzeniem w przebiegu całości (życia wiecznego). Starość urzeczywistnia marzenia młodości - pisze - widzimy to na przykładzie irlandzkiego pisarza Jonathan’a Swifta: (1667 1745), który w młodości budował dom dla wariatów, na starość sam tam poszedł. Tenże napisał m. in. fantastyczne „Podróże do wielu odległych narodów świata w 4 częściach, opisane przez Lemuela Guliwera, najpierw lekarza okrętowego, później kapitana kilku statków...Orwell powiedział, że gdyby miał wybrać sześć książek, które należałoby ocalić, wybrałby „Podróże Guliwera”. Przetłumaczył je m. in. nieodżałowany Maciej Słomczyński. W cz. I Guliwer, rozbitek wyrzucony przez morze, budzi się więziony przez ludzi bardzo niskiego wzrostu... - liliputów(15 cm), Podczas kolejnej wyprawy Guliwera , opuszczonego przez towarzyszy, odnajduje gigant, który traktuje go jak zabawkę i pokazuje innym w zamian za pieniądze. Potem kupiony przez królowej staje się główną atrakcją jej dworu. Walczy z ogromną muchą. Porwany przez małpę. Rozmawia z królem o Europie, którą ten nie jest zachwycony. Guliwer w szponach orła wyrzucony gdzieś w środek oceanu, skąd dzięki żeglarzom wraca do Anglii. Inne opowieści: okręt z Guliwerem porwany przez piratów i zostawiony na samotnej wyspie, gdzie zostaje uratowany przez mieszkańców latającej wyspy Laputy, królestwa muzyków i matematyków, oddających się całkowicie nauce, ale nie potrafiących swojej wiedzy wykorzystać w praktyce. Mają już urządzenie podobne do komputera. Itd. Cz. 4. opisuje krainę rządzoną przez mądre konie, gdy tymczasem ludzie są zdegradowani do roli dzikich i trudnych do okiełznania zwierząt. Itd. Tyle tam nauk o cywilizacji. ...Taka to kraina - utopia, która miała ośmieszać ówczesną zdegenerowaną kulturą europejską...

     Do takich wędrówek podobna jest powierzchnia umierania. To kolejny etap dla chorych i emerytów. Niejako tego umierania musimy się uczyć. I dobrze, że na przełaj nam idą jasne stwory - aniołowie i obrazy wesel i uczt, na które jesteśmy zaproszenie przez Boga. Nie mamy się spóźnić. I jeszcze trzeba mieć odpowiedni królewski strój. Oby też słuch się nie zepsuł, aby udało się usłyszeć wołanie, że oblubieniec nadchodzi. Sprawność nóg i rąk konieczna, bo tam trzeba iść. Może wózek inwalidzki też się przyda. Tak, tak, optymiści wszelkiego rodzaju i entuzjaści, czego nie widzieliście dotąd, nie słyszeliście nigdy, czego nie pieściliście nigdy dotąd - to Bóg pokaże w swej jasności, urodzie i kolorystyce, to też ponad ciszą zadźwięczy Boża symfonia obok preludiów Chopina, to ucieszy wieczność w naszych rękach - jak jedwab , jak aksamit i jak kształt okrągły, ciepły i święty, jak niewidzialne obłoki archaniołów.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2015-11-08