ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 NAD MORZEM I NAD JEZIOREM


Drabiną do nieba 02 VIII 2015 (16) [682]

     Przed emeryturą to ostatnie dreptanie z większą grupą młodzieży po plaży w Dębkach. Ostatnie fale morskie, pod które szedłem wspierany dyrektorem gimnazjum i chłopcami z naszej grupy. Sam nie dałbym rady, tak wielkie bałwany na pewno wywróciłyby mnie i miałbym kłopot z postawieniem siebie w pozycji pionowej. Bo pod koniec życia nazbierałem ponad 100 kg. Te ostatnie dni proboszcza są trudne, niepewne, chwiejne. Jednak z refleksją, nadzieją i optymizmem. Przełożeni chyba mają kłopot z każdym emerytem. Co z nim zrobić? Jak będzie żył jeszcze pół roku, to problemu z nim nie będzie, ale jeżeli będzie żył ponad 10 lat...

     Chociaż u księdza emeryta następne dni będą takie same, podobne, w tym samym kierunku, bo cel życia nie będzie się zmieniał, jednak nie będzie już żadnych decyzji administracyjnych, proboszczowskich wobec wspólnoty, nie będzie odpowiedzialności za parafię.

     Wakacje są w tym roku najbardziej radosne. Jechaliśmy przez Szymbark nad morze w Dębkach. Przez Centrum Edukacji i Promocji Regionu, gdzie wielki skansen z domem do góry nogami (chociaż czy dom może mieć nogi?), światem bajek i wyciągiem linowym do pokonywania swoich emocji i możliwości. Oglądając najdłuższą deskę na świecie, najdłuższy fortepian, drewniany fotel noblisty Lecha Wałęsy, dom Sybiraka i wielkie innych domów z terenów, gdzie mieszkali i mieszkają Polacy, wyczuwając, że to są znaki, to utrwalanie pamięci - miejsc tęsknot Polaków za Ojczyzną. I jest bunkier Gryfa Pomorskiego z czasów II wojny światowej, ze słuchowiskiem jadących nad nami czołgów i grzmotów działań wojennych. Jest i kaplica św. Rafała z drewnianymi elementami patriotyzmu. Najciekawszy jest drewniany budynek, postawiony... na dachu. Okno szczytowe jest wejściem, chodzimy po suficie i we wnętrzu minionej epok z meblami z okresu PRL. Jest to zabieg celowy, bo cały budynek symbolizuje tamte czasy, kiedy wszystko było na odwrót. Zabawne to, że wyposażenie jest przymocowane do sufitu, trudno tu utrzymać równowagę. Każdy dostaje zawrotów głowy i z trudem utrzymuje wyprostowaną postawę. Na twarzy pojawia się uśmiech. W dużej sali przy potężnych ławach jedliśmy obiad dla 49 osób: frytki, cola, chleb i pieczone na ognisku przez każdego kiełbaski.

      Nad morzem noclegi mieliśmy w nowej Szkole Podstawowej im. Janusza Korczaka w Żarnowcu, gdzie panie przygotowywały smaczne obiady, gdzie dzień kończył się grą w piłkę i ćwiczeniami na przyrządach oraz potem pogodnym wieczorem w dużym holu, modlitwą wieczorną i apelem maryjnym. Przez całe dni byliśmy na plaży, mając szczęście do dobrej pogody słonecznej, bez deszczu. Pierwszego dnia za bardzo wiało, więc wypożyczyliśmy więcej płocików wbijając je w ziemię, aby chroniły przed wiatrem. W kartonach mieliśmy picie i jedzenie, ciastka, cukierki, dokupując lody na plaży. Ok. godz. 16.30 ponownie podjeżdżał autokar i zawoził nas na obiadokolację w szkole. Każdego dnia rano uczestniczyliśmy we mszach w zabytkowym żarnowieckim kościele, korzystając z gościnności ks. Krzysztofa Stachowskiego. W całym pobycie pomagała nam pani Elżbieta Trella.

     W drodze powrotnej zwiedziliśmy Akwarium Gdyńskie. Objechaliśmy wielki kościół Matki Kościoła w Tczewie w kształcie łodzi, niedaleko jedząc u McDonalds’a, odwiedziwszy Studzienkę w Piasecznie, odmawiając tam 10. - tkę różańca, śpiewając z gitarami Barkę i kończąc wakacyjny pięciodniowy biwak.

     I drugi biwak, trzydniowy: tym razem w Cekcynie nad jeziorem. Tam wypoczywaliśmy, korzystając z kajaków, łodzi i rowerów wodnych, kąpiąc się, spacerując po wspaniałych pomostach, jedząc smaczny obiad w nadjeziornej restauracji Cis. Resztę czasu spędzając w domu katechetycznym w Grucznie, w ogrodzie grając w piłkę, śpiewając, piecząc kiełbaski i modląc się na koniec „Idzie noc...”

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2015-08-02