ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 STAROŚĆ TAKŻE KSIĘDZA


Drabiną do nieba 24 V 2015 (11) [577]

     Nie daj, Boże, abyśmy stroili się w figury pychy lub arogancji, dzięki którym niejeden polityk zagalopował się i zatracił poczucie rzeczywistości. I teraz musi przyjąć swoją przegraną. Skłonność do zarozumiałości prowadzi do pierwszego grzechu wśród grzechów głównych, który warto i trzeba w sobie osłabić i zamienić w dobroduszność i życzliwość wobec drugiej osoby. Nie stawać wyżej niż schody pozwalają. Nie wywyższać się.

      Duchowni też mają coś z hipokryzji za uszami. Dlatego są krytykowani, że poruszać się jak pawie - ostrzega papież Franciszek. Być zrównoważonym, pokornym i wyrazistym. Być czułym i przyjaźnie nastawionym do każdego człowieka. Zwłaszcza tego oczekujemy od starego człowieka, w którym piętno lat i bruzdy doświadczenia wyciskają się grubo i uroczo na twarzy, na rękach, na nogach i na całym ciele. Starzenie się nie powinno być kojarzone ze złością i bezwzględnością. To czas pogodnego patrzenia na świat i na ludzi. Starość kojarzy się z roztropnością i dziękowaniem wszystkim i każdemu wokoło. Najbardziej okazujemy wdzięczność Panu Bogu za to, że chciał abyśmy zaistnieli, abyśmy żyli i byli Jego obrazem.

      Ponoć ponad 20 % seniorów nie ma radości ani nadziei, choruje na depresję, do czego przyczyniają się izolacja i wykluczenie. Ta izolacja widoczna jest najbardziej u starych ludzi wtedy, gdy tracą przyjaciół, znajomych i krewnych. Niejedna wdowa samotnie rozgląda się i patrzy do nikąd. Staje się wykluczoną osobą, która zapomina powiedzieć „dzień dobry” . Milczy. Odgradza się od sąsiadów, zamyka się w domu, wydaje jej się, że nikt jej nie kocha, nikt się nią nie interesuje, że jest niepotrzebna, że zawadza krewnym i rodzinie. Że jest staruchą, która powinna już umrzeć. Ma trzy córki, z których jedna mieszka na południu Polski, a dwie w Anglii. I prawie nie odzywają się. Zawiodła się na swoich dzieciach. Niektóre polskie dzieci są bogate na obczyźnie, ale nie nauczyli się gestu wyciągniętej ręki z portfelem ku biednym (matce, ojcu, bratu lub siostrze).

      W Kościele powoli rośnie liczba nie tylko świeckich emerytów, którzy są na ogół hojni dla parafii (finansowo jeszcze długo polska parafia będzie się miała dobrze), ale i wzrasta odrębna grupa księży emerytów. Prawdopodobnie jest ich już w Polsce ponad 2000. Większość pozostaje w swojej parafii, w obszarze własności parafialnej (w części plebanii lub obok plebanii w obiekcie starym czy nowym). Niektórzy budują nowe domy dla siebie gdzie indziej na starość albo kupują mieszkania w blokach. Zdarza się, że wybierają diecezjalny dom emeryta. Każda taka zmiana kosztuje. Jaka zmiana wydaje się najskromniejsza i spełniająca wymóg życia ubogiego na starość i zarazem życia taniego?

      Obmyśliłem sobie tanią starość. Będę niejako przylepiony do parafii, mieszkając w jej zabudowaniach, korzystając z jej ogrzewania, prądu, wody, kanalizacji i internetu. To niewiele. Po śmierci ta emerycka część plebanii dalej będzie służyć parafii (Kościołowi). To ok. 60 metrów kwadratowych. Aktualny proboszcz będzie miał do dyspozycji 80 metrów i cały dom katechetyczny ok. 700 metrów powierzchni użytkowej.

      W emeryckiej części plebanii może potem zamieszkać następny emeryt. Bez dodatkowych kosztów. Albo jakiś rezydent, profesor - według propozycji i zgody ks. biskupa. Bo przecież - jeżeli chodzi o środowisko z krajobrazem i przyrodą, z pradoliną Wisły i parowami - nie ma zbyt blisko drugiego takiego pięknego ukształtowania terenu, w którym obok kościoła jest niska dolina i zarazem wysokie pagórki z Górą św. Jana, oddalona zaledwie kilkadziesiąt metrów od świątyni.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2015-05-24