ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 OPOWIEŚĆ O PARAFII (VI)


Drabiną do nieba 23 XI 2014 (24) [564]

     Kierowanie parafią, zwłaszcza w w obecnym - opóźniającym się czasie posoborowym, w świetle kamer i wszędobylskich informacji - nie jest łatwe. Wielokrotnie przeżywałem sprzeciw i niechęć do mnie, do parafii, szerzej do Kościoła. Zdarzał się sprzeciw polityczny, artystyczny, najczęściej liturgiczny i parafialny. Opiszę tu tylko kilka sytuacji.

     Do Gruczna przyjechałem jako nowy proboszcz z grupą 30 studentów. Oni z meblowego samochodu zwalali mój niewielki dobytek, wersalkę i mnóstwo książek oraz namioty, sprzęt obozowy i swoje wakacyjne plecaki ze śpiworami. W tym czasie ja wziąłem kosę i ścinałem trawę, pokrzywy i osty za chlewem, przygotowując teren na namiotowe obozowisko. Obowiązywało prawo stanu wojennego, więc próbowałem studentów zameldować w Świeciu. I od tego zaczęły się kłopoty. Nie zameldowano, natrętnie kilka razy przysyłano komisje , milicję lub przedstawicieli kuratorium, nawet pojawił się pierwszy SBek. Chciano wymusił likwidację obozowiska. Niestety, odpowiadałem, że studenci maja prawo do swobodnych wakacji, że mimo pustych półek mamy własne jedzenie, nawet amerykańskie (z przydziału akademickiego z Częstochowy, przywiezione od ks. Skubisia). Nie jesteśmy żadnymi przestępcami. W tym czasie - mimo że bałem się parafian z powodu bardzo gorącego lata i mimowolnego spacerowania pięknych studentek w bikini po ogrodzie - miejscowe dzieci i młodzież oraz dorośli byli wyrozumiali i nastawieni do nas pozytywnie, widząc polowe msze z gitarami, kulturalne uczestnictwo i bardzo świątecznie ubranych sstudentów, a wieczorami wynosząc z naszych ognisk radosne śpiewy i modlitwy z apelem maryjnym. W II połowie lipca - po wyjeździe studentów - przybyła młodsza młodzież oazowa z Fordonu z większą żywiołością i religijnym entuzjazmem.

     Od tamtego czasu jakaś trudność i niepokój przelatują przez parafię, utrudniając kolejno budowę domu katechetycznego, remonty, renowację liturgiczną i pełniejsze realizowanie Soboru Watykańskiego II. Do modlitwy powszechnej dodawaliśmy jako skromni patrioci i miłosierni intencje za internowanych w stanie wojennym, za które otrzymywałem pogróżki (anonimowe listy np. „jeżeli będziesz podnosił rękę na PZPR, dostaniesz po mordzie”). Albo po promowaniu przez biskupa pierwszych szafarzy świeckich Komunii św. , niektórzy parafianie obiecywali „że na kolędzie wszystko złe wyrżną proboszczowi`”. (Najpierw było u nas dwóch nadzwyczajnych szafarzy świeckich Komunii św., potem było dziesięciu, ale dwóch się wycofało, dwóch zmarło, obecnie jest sześciu.) Więc na kolędzie czekałem na złowrogie słowa, nikt jednak nie odezwał się, jeden zaledwie zgłosił uwagę, że szafarz pan Kazimierz ma za duży wąs, aby go obciął, do drugiego pana Andrzeja nikt nie miał żadnych zastrzeżeń.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2014-11-23