ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 OPOWIEŚĆ O PARAFII (IV)


Drabiną do nieba 26 X 2014 (22) [562]

     18 lat byłem wikariuszem, od 32 lat jestem proboszczem w jednej i jedynej parafii. Mój kolega jest na jednej i tej samej parafii ponad 50 lat. Dla mego pokolenia trwa wciąż realizowany z entuzjazmem Sobór Watykański II, począwszy od papieża św. Jana XXIII i bł. Pawła VI, w całym pontyfikacie św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, teraz Franciszka. Z radością stoję w otwartym oknie Kościoła i rozkoszuję się wiatrem Ducha Świętego, który przenika nas i współczesny świat. Niektórym zimno z powodu tego Wiatru i mają chrypę lub grypę, narzekają i skarżą się z powodu nowego klimatu, jeszcze inni bronią kurczowo wywracanych papierowych idei i złotych trydenckich pasów.

     Całym sercem kocham Kościół. Poświadczam, że mnie formował - przygotowanego przez seminarium i przez pierwszych proboszczów - wiatr Ducha Świętego, staję w oknie, aby przez fizyczny powiew odbierać metafizycznie i kontemplacyjnie przebaczenie i dobroć Wszechmogącego Boga. Dokumenty Soboru i cała rodząca się odnowa Kościoła pobudzały mnie i moich współbraci do pogłębienia wiary i działania. Z powodu cenzury komunistycznej i małego przydziału papieru soborowego słowa drukowanego było wówczas za mało. Tempo zmian było przez to zwolnione. Ale niewątpliwie od razu przyjęliśmy dialog ze światem jako ważną ideę soborową oraz języki narodowe w liturgii i odwrócenie kapłana twarzą do ludu. Przez 6 lat odprawiałem jeszcze po łacinie. Prowizoryczny pierwszy ołtarz twarzą do ludzi budowaliśmy w Gniewie na wieczornej niedzielnej mszy o 18.00 (ok. r. 1970, u proboszcza prałata ks. prof.dra Edmunda Chrzanowskiego, przedtem wszystkie msze musiały kończyć się o godz. 13.00). I tam też zabrzmiały pierwsze msze z gitarami w kaplicy cmentarnej. Nas oskarżonych przez ówczesnych antysoborowców (bo już wtedy tacy byli) musiał bronić ks Chrzanowski przed biskupem Czaplińskim (dzięki mu za tę mądrą obronę). W 100 -lecia parafii w Janowie za Wisłą nasz zespół „Dominiki” dał oprawę muzyczną m. in. Bogurodzicę a cappella, a biskup Czapliński kilkakrotnie wyrażał zachwyt zespołowi.

     Jako proboszcz w Grucznie zaczynałem przy prowizorycznym ołtarzu i ambonie z dykty, (pewnego razu rozpadła się jak karty). Pierwsze to usunąłem stare dywany, spróchniałe schody przy bocznych ołtarzach, ambonę, balustradę komunijną i słabe tabernakulum. Tak otworzyłem prezbiterium dla ludzi świeckich i tą drogą podążam - wciągając świeckich do wykonywania czytań mszalnych i modlitwy wiernych oraz kolektowania. Do dzisiaj nie kolektowałem w Grucznie nigdy, wikariusz tez nie kolektował nigdy. Przez te 32 lata nigdy nie czytałem lekcji ani modlitwy wiernych podczas mszy św. (może kilka razy, gdy nie było ludzi). Kiedyś jeden biskup podczas wizytacji sam chciał i wykonywał modlitwę wiernych, z czego byłem niezadowolony.

     Wciąż wracam z zapałem do Soboru i jego idei. Są tacy, co sprzeciwiają się realizacji Soboru, niestety nawet wśród duchownych (od razu widać tych antysoborowców w publicystyce religijnej i w internecie).

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2014-10-26