ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 OPOWIEŚĆ O PARAFII (I)*


Drabiną do nieba 14 IX 2014 (19) [559]

     Jaka może być opowieść o parafii? Wokół krążą historie księżowskie z dawnych lat i najnowsze, czasem i plotki, i pomówienia (łagodne lub złośliwe). Kto wie, jakimi marzeniami, ideami i natchnieniami kieruje się proboszcz? Pamiętam taki szczegół w Fordonie, u ks. St. Grunta, jak wpadliśmy hałaśliwie i energicznie z ks. G. Leśniewskim do dużego pokoju w plebanii, gdzie siedział nasz biskup M. Przykucki, który nas przywitał z uśmiechem : - Od tej strony księży nie znałem. Na co ja też z uśmiechem: - Bo ks. biskup mnie nie zna, nie wie, jaki jestem, co robię, co czuję. O pułkowniku ks. J. Wryczy w Tucholi nie umarły legendy, kiedy rozmawiał latem z jakąś młodą dziewczyną z gołymi ramionami: - Kochana, co, materiału zabrakło, weź tu 50 zł, dokup i doszyj sobie.

      Każde słowo nie tylko księdza, każdy czyn, pomysł, organizowanie czegoś podlega krytyce. Oby krytyka proboszcza kończyła się zainteresowaniem i wciąganiem innych do współpracy. Lepiej razem wiarę w Jezusa podnosić do najwyższej rangi.

     Zawsze sobie mówię: nie mogę żyć pusto. Ani częściowo. Tyle dni i tygodni. Szkoda czasu. Nie mogę ewangelizacji ograniczać do odprawiania jednej mszy. To za mało. Chcę dzień wypełnić - metaforycznie - słowem, chlebem, winem i wodą. Choćby 6 godzin codziennie. Dlatego przekonuje siebie do tego, aby zwoływać ludzi - przeważnie młodzież - i przebywać z nimi razem 3 dni, 4 dni lub tydzień. Całodobowo. Taka mała szkółka z internatem. I wtedy próbuję z nimi stawać przed ukrytym Bogiem, opowiadać historię zbawienia. Sami nie przyjdą. Na zaproszenie przychodzą. Z rodzin biedniejszych i niezauważalnych nawet z entuzjazmem, bo nie mają gdzie pojechać. Z mniej religijnych rodzin okazują się częścią wdzięcznej grupy. Niektóre bogate rodziny unikają tego, co organizuje parafia, psują plany parafii, jakby zdawali się być do wyższych rzeczy - ponadparafialnych, usprawiedliwiają się, bo ich córki i synowie wyjeżdżają gdzie indziej (rozumie się: na bogaty, atrakcyjny pobyt i mało religijny lub całkiem świecki, pogański). choć od dawna wiedzieli o biwaku parafialnym przygotowującym do sakramentu bierzmowania. Na ogół 85 % i 90% rocznika przygotowującego się do bierzmowania uczestniczy w parafialnych biwakach, ćwicząc siebie duchowo, modląc się , czytając Pismo św, pracując w grupach, uczestnicząc w Eucharystii, oglądając filmy, wyjeżdżając np. do parku wodnego w Chojnicach. W tym roku były u nas 4 biwaki (razem 16 dni). Ten wakacyjny przede wszystkim nad morzem w Żarnowcu i Dębkach (w nowej szkole nocowaliśmy - dziękujemy paniom i pani Elżbiecie Trelli). Z powrotem odwiedzając wielki i nowoczesny kościół - łódź w Tczewie (oblizując się darem - lodami u budowniczego tego kościoła ks. St. Cieniewicza), jedząc jeszcze u McDonalds’a. Oczywiście, podziwiając potem najwspanialszą polską gotycką bazylikę katedralną w Pelplinie. I jeszcze różaniec w kręgu 40 osób w piaseckiej Studzience, gdzie napiłem się świeżej wody ze studni.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

franciszek[at]kamecki.eu

2014-09-14