ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 KONIEC NIE TYLKO WAKACJI


Drabiną do nieba 31 VIII 2014 (18) [559]

     Coraz częściej na swoje życie patrzę jak na zbliżający się koniec. Koniec nie tylko wakacji. Wnet koniec proboszczowania. I koniec posłusznej odpowiedzialności. Rok temu przestałem wykładać. Ale jeszcze nie odpoczywam. Mylnie wielu myśli, że parafia podczas wakacji śpi. Nie. Bez zmian tak samo kręci się jej kołowrót dni i niedziel. Chociaż nie mam normalnego i miesięcznego urlopu, bo pracuję bez wikariusza,. Proboszcz podbiera sobie po parę dni i tyle ma wolnego. Nie więcej.

     Na wsi jest wesoło latem. Od razu widać nowe twarze w kościele. Gapią się albo i świadomie uczestniczą z dziećmi na mszach niedzielnych. Na każdej mszy jakieś dzieci słychać w nieodpowiednim momencie. Niestety, takie wyjątkowe bardzo ciepłe lato nie poprawiło frekwencji. Tyle samo ludzi przychodziło do kościoła, a może i mniej. Tyle samo - chyba niewielu - zabiera za darmo moje książki z ławki w kruchcie. Tak od 2. lat powoli rozdaję książki, aby dojść do rozsądnej biblioteczki emeryta. Z nadmiaru tysięcy książek muszę stworzyć zaledwie kilkaset na starość. A może i to za dużo. A z czasopism, nawet wartościowych, takich jak Twórczość, Poezja, Nowy wyraz, Topos, Znak, Więź, Homo Dei, Ateneum Kapłańskie, Katecheta, Biblioteka Kaznodziejska, Współczesna Ambona i wielu innych, nie zostawiam sobie nic, odkładam większość na makulaturę.Widać z tego próchno. Jak pisał św. Tomasz z Akwinu: to wszystko tyle znaczy co słoma. Dlatego też i ludzie tego nie chcą. Wybrzydzają, narzekają, są roszczeniowi. Bo nigdy tak dobrze nie mieli jak teraz, ale nadal mówią pokrętnie, że za Gierka było najlepiej... I co z taką opinia począć? Dlatego praca księdza nie jest łatwa w tej przestrzeni wszelkiego nadmiaru informacji, internetu, nowej technologii, samochodów, jedzenia, strojów, kosmetyków, kolorów, zabawy i wolności... Wszystkiego posiadamy ponad potrzeby. Wobec tego po co pragnienie Boga, skoro już mamy prawie wszystko? Jak tu przyjąć co niedziela słowo od Boga i Ciało od Jezusa? Jak adorować, że podczas Eucharystii przede wszystkim przynosimy dary chleba i wina (i także samych siebie) i przyjmujemy Boga w słowie i pokarmie? Czyż Bóg miałby być nudny? Czyżby współczesnego człowieka przestał ciekawić cel ostateczny i obiecane pełne szczęście po śmierci? Chyba śmierć też jest lekceważona przez szarego obywatela. Starość także zawadza i psuje nowoczesne perspektywy.

     Bliskość emerytury i starość to zarazem ograniczania siebie, przyjęcie marności, choć jeszcze wszystkie sprawy toczą się poprawnie, według kalendarza, nawet szybko. Temat odchodzenia i końca ostatnio nam przypomniał papież Franciszek z uśmiechem, widząc dla siebie jeszcze dwa, trzy lata...i może powtórzyć to, co uczynił Benedykt XVI. A teologowie niech się martwią ciągłością Kościoła. My, starsi, z radością podziwiajmy poranki, wieczory i zbawienną śmierć. Nie wstydźmy się anachronizmu, trzymając gromnicę jak światło Chrystusa, bez którego naprawę jest ciemno.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

franciszek[at]kamecki.eu

2014-08-31