ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 PIENIĄDZE


Drabiną do nieba 24 XI 2013 (24) [539]

      Jeszcze raz swobodnie o pieniądzach w parafii. Proboszcz może ograniczyć swe wydatki, jeżeli parafia jest większa. Im starszy, tym mniej potrzebuje. Nadwyżki swoje przerzuca na działalność w parafii. Ale parafia nie może być za uboga, bo bez pieniędzy nie da się żyć. Określony budżet musi mieć. W mojej parafii rocznie potrzebuję co najmniej ok. 200 tysięcy zł. Te pieniądze są potrzebne na liczne opłaty: na ogrzewanie w sezonie w plebanii, domu katechetycznym i kościele, na ciepłą wodę przez cały rok. za energię elektryczną - to największy wydatek ok. 60 tysięcy zł, na wynagrodzenia dla pracowników, opłaty komunalne (śmieci, najwięcej śmieci z cmentarza ok. 13 tysięcy zł, woda, kanalizacja), na wysyłki poza parafię - do kurii, na misje, na Caritas, inne okazjonalne z powodu kataklizmów, opłaty - podatki ryczałty, kwartalne, roczne i inne np. roczne np. dla związku wałowego przy Wiśle, osobiste kwartalne po 500 zł, wydatki katechetyczne, liturgiczne i rekreacyjne (działalność Caritas) - na spotkania, filmy, książki, materiały świetlicowe, biurowe, na msze i nabożeństwa czyli na komunikanty, hostie, wino, świece, na wyjazdy autokarowe i na kilkudniowe biwaki dla młodzieży, na bilety w parku wodnym, na statek, jedzenie w podróży, zabawy, gry, na doraźne naprawy i nowe projekty remontowe etc.).

       To jeszcze nie wszystkie wydatki. Trzeba mieć pieniądze na lody, ciastka, cukierki podczas spotkań z ministrantami. Na zakup różańców, książeczek do nabożeństw dla dzieci, które przygotowują się do I Komunii. Kilka lat temu zmieniłem system zbierania pieniędzy od rodziców na spotkaniach. Poprosiłem, aby sami te pieniądze składali do koszyka na niedzielnej kolekcie np. 12 zł za różaniec, 16 zł za książeczki. I za inne świeczki oraz obrazki pierwszokomunijne itp. (Przy okazji: uważam, że należy zmienić nazewnictwo kościelne - nazwę z ”zbierania na tacę, na zbieranie do koszyka”, przecież tylko do koszyka zbieramy). Osobiście nie zbieram nigdy. W niedzielę i święta zbierają świeccy parafialnie. Nie zbieram też przy innych okazjach. Gdy coś jest dla określonej grupy, klasy - nie kontroluję tego, nie zaznaczam przy nazwiskach, kto dał, kto nie dał. Ufam, że włożą na kolektę niedzielną. Wówczas zakończenie spotkań z rodzicami nie jest żadną akcją zbierania pieniędzy ani gwarem, szumem zbierania, wydawania reszty, nie ma zakończenia handlowego. Lecz kończę jakimś przesłaniem optymistycznym, zachętą, radą i przyjazną modlitwą. Podobnie przy kartkach spowiedzi wielkanocnej, które rozdają w kopertach dla rodzin i osób samotnych rejonowi opiekunowie charytatywni, a kto chce zwraca kopertę z dobrowolną ofiarą podczas kolekty (zwykle wraca 65 % kopert tj. na jedno tankowanie oleju opałowego).

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2013-11-24