ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 KLAPS i PRZEMOC


Drabiną do nieba 7 X 2007 (20) [386]

 

- Czy można dać dziecku klapsa, gdy ono tarza się po podłodze w supermarkecie?

- Nie - odpowiada  pani psycholog warszawskiej fundacji Dzieci Niczyje - jeżeli uważamy, że bicie dzieci jest złem. Dlaczego dziecko tarza się po podłodze? Może jest za małe, aby tak długo chodzić po sklepie? Może widzi zbyt dużo zabawek, które chciałoby dostać?  

- A jeśli dziecko pyskuje? Albo bije matkę ze złością po ręce?

- Także nie dajemy klapsa. Bo dziecko mogłoby pojąć, że silniejsza matka wygrywa. Że świat opiera się na przemocy. Że ono przegrywa, bo jest jeszcze za słabe fizycznie.

Klaps to pierwsza złość i przemoc bliska biciu. To sygnał dla rodziców czy opiekunów, że nie dają sobie rady ze swoją złością czy bezsilnością. Chwilowo wyczerpali pomysły, jak budować autorytet, jak wychowywać. Klaps to ich bezradność i wpadka wychowawcza. Oczywiście nie można dziecku na wszystko pozwolić. Dziecko nie może rządzić rodziną. Dorosły musi ustalić reguły i granice tego, co wolno, a czego nie.

            Dzieci skupiają się często na sobie. Nie są uczone oglądania całości świata. Świat wiruje wokół ich pępków. Taki mały egoizm. Np. dzieci jako fotoreporterzy na biwaku (taka zabawa) fotografowały tylko siebie, grupki na kocach i na stojąco, w różnych pozach i emocjach.

- Wy fotografujecie tylko siebie. Bez krajobrazu, bez jeziora, bez tego, co dzieje się na biwaku, bez wychowawców, którzy odliczają na brzegu po 10 osób do kąpania.

Prawdopodobnie tej jesieni będziemy częściej zaglądać do szkół.  Bo jesteśmy ciekawi, jak wyglądają mundurki i jakie efekty z ich wprowadzenia. Ponoć nikłe, skoro już instaluje się następny pomysł: kamery w szkołach. Podglądanie i policyjne śledzenie.     

-Kochani rodzice, za bardzo jesteście zadufani w sobie i pewni, że wszystko wiecie o swoich dzieciach. A tak nie jest. Podczas letniego wypoczynku z waszymi dziećmi nazbieraliśmy dużo obserwacji. Jeden podczas kąpieli w jeziorze popychał i zanurzał koleżanki.  Inny pierwszy siadał w restauracji, a nie umiał posługiwać się nożem i widelcem... 

            Nauka szkolna to oswajanie drugiego człowieka. Tworzenie koleżeństwa i przyjaźni. Rozwijanie talentów. Miejsce ćwiczeń, jak czytać, pisać, rachować, opowiadać, przemawiać, recytować, argumentować, bronić swego zdania. Czy potrafimy biegać, rzucać piłkę, tańczyć, zachwycać się czymś, podziwiać coś lub kogoś?  Czy potrafimy powstrzymać się w porę przed gwałtownością? Czy potrafimy zachować ciszę? Czy znajdujemy właściwe słowa,  właściwą ocenę? Czy porównujemy pchłę ze słoniem, żarówkę ze słońcem,  źdźbło  trawy z lasem,  siebie z kilkuset uczniami? 

            Drugi człowiek jest tak cenny jak Jezus Chrystus. Godny szacunku i miłości. Mały i duży. Bo mały i duży świętym może być. Więc obce nam pięści i powrozy, miecze i pistolety, osądzanie, plucie, szydzenie, przeklinanie, bicie, cierniem koronowanie...

Ks. FRANCISZEK KAMECKI

2007-10-07