ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 PRZEŹROCZYSTOŚĆ


Drabiną do nieba 21 X 2007 (21) [387]

 

Prozaik i eseista Marek Bieńczyk pisze w „Przeźroczystości” (wydanej przez Znak, 2007 ): „W ciągu paru lat Polska z głębi szarego peletonu wysforowała się na czoło krain pędzących na falach słów: przejrzystość, transparentność, przeźroczystość, ku niepokalanemu światłu, celowi ostatecznemu i ideałowi życia społecznego”.  Opisuje szkło, kryształy, szyby, pałace, katedry, wszystko, co ma jakieś okna, widoki, rozległe panoramy w kulturze europejskiej. Im więcej politycznych i społecznych haseł i postulatów przeźroczystości, tym bardziej dzisiaj „towarzyszy im produkcja nowych ciemności, nowych stref cienia”.  

Żeromskiemu i innym marzyły się szklane domy, potem była skrzydlata Polska, teraz ponoć  pragniemy przeźroczystej Polski. I taka kształtuje się jawność polityczna rządu, która jest  przeciwna europejskiemu Dniowi Przeciw Karze Śmierci.  Polityk katolik jest zawsze przeciw karze śmierci. Albo nie jest katolikiem. Więc nie ma tu przejrzystości. Jest dziwna szczerość, a obok bezczelność, banalność, naiwność i zamieszanie w poglądach.

Albo słyszę w I programie PR w niedziele o 7.30 wypowiedź o różańcu, że to „karabin maszynowy wymierzony ku niebu” (odwołując się do autora sformułowania perkusisty Jana Budziaszka). Czyżby to miałoby być dobre określenie różańca? Karabin maszynowy? Zostawmy ten język wojskowy dla innych celów. Podobnie jest z językiem rycerskim, który zostawił tyle niedobrych modlitw i słów z okresu międzywojennego. Przecież miecz, tarcza, zbroja, rycerz, walka etc. – to niedobre określenia, wzywające do boju, a my nie chcemy wojować ani się mścić, lecz budować pokój, zgodę, przebaczenie, miłosierdzie, likwidować uzbrojenia, nadstawiać drugi policzek i trzeci...    

To jest nasza przeźroczystość.

Zatem co mam czynić? Takie pytanie stawiam sobie często. Jakie Ty, Czytelniku,  stawiasz sobie pytanie? I jaką dajesz odpowiedź?

Z lektury Ewangelii wynika, że Jezus pragnie, aby wszyscy byli jedno. Aby tworzyli braterstwo i więź. Miłujcie się wzajemnie – zachęca. Abyśmy byli razem. Abyśmy cieszyli się i przyjmowali nawet największego grzesznika do wspólnoty. Czy dzisiaj przyjęlibyśmy nawróconego Szawła - Pawła? Czy dzisiaj uzdolnionego św. Augustyna (mającego za sobą lata złe, grzeszne, odległe od Jezusa) ludzie wybraliby na swego biskupa? Czy dzisiaj potrafimy zajmować się własną belką, pomijając drzazgę w oku bliźniego?  Nie, nie. Wciąż obsesyjnie wypominamy komuś  jakieś grzechy, nawet tylko grzeszki. Chcemy bliźniego z nieudaną i złą przeszłością usunąć z krajobrazu obywatelskiego. Chcemy oczyszczać społeczeństwo i złych spychać do kloaki. A Pan Jezus każe nie spieszyć się i czekać aż do żniwa.

Jaki jest stan naszej duszy podczas Eucharystii?  Czy jesteśmy otwarci na innych – u nas i w Europie? Gdzie wszystkie narody? Gdzie myślenie wg Ewangelii, aby w drugim nie widzieć wroga, lecz takiego, z którym utożsamił się Jezus? Ile jeszcze czeka nas zawirowań, aby otworzyć się na każdego i na wszystkich?

KS. FRANCISZEK KAMECKI

 

2007-10-21