ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 UKRYTE NAPIĘCIA W PARAFII


Drabiną do nieba 7 VII 2013 (14) [529]

    Wielu ludzi jest zadowolonych w Polsce. Media narzekają. I psują naszą wyobraźnię. Przecież wciąż jest lepiej.To widać. Ale są też grupy oburzonych, prawdziwych i fałszywych Polaków. Niektórzy wykrzykują, że chcą obalić rząd. Czy im się to uda?

    Podczas wakacji - jeżdżąc i obserwując ludność poszczególnych regionów Polski - może uda się nam lepiej wyjaśnić obecne spory polityczne i wzajemne nienawiści. Skąd ta złość? I związkowcy zapowiadają dalsze formy oburzenia. I marsze są z rozmaitymi hasłami. Nie wiadomo przeciwko komu i czemu? Jakieś podżeganie, jakaś wojenka, szykowanie się i jakby zbrojenie... Taki nastrój jak w ostatnich sekwencjach „Wesela” Wyspiańskiego. Tam chodziło o wolność, a my teraz jesteśmy wolnym krajem. I we wnętrzu tych zbuntowanych, i coraz wyraźniejszych liderów opozycyjnych grup, tych przeciwko każdemu i wszystkiemu, znajdują się hasła religijne i motywy religijne. Czy to dobrze czy źle?

    Nie wiem. Próbuję coś z z tego rozumieć. I patrząc na moją parafię coś ukrytego widzę w przekroju ludności. Że większość nie stąd, nie tutejsi. ŻE dawniej mieszkało tutaj bardzo wiele rodzin Niemców, którzy wyprowadzili się po I wojnie światowej, a reszta uciekała pod koniec II wojny światowej. Widzę wiele rzeczy jakby przez szkło powiększające. I dalekie echo mordów na Ukrainie, skąd także osiedlili się tutaj uciekinierzy. Pamiętają, jak redlinami wyrośniętych
ziemniaków czołgali się w strachu poza wieś, którą stopniowo mordowano. I szczęśliwie uratowali się. I teraz mieszkają tutaj nad Wisłą.

    Albo inni Polacy z południowego Wschodu - gdzie trwała akcja Wisła (po II wojnie światowej), gdzie dłużej działały oddziały partyzanckie w Bieszczadach, wskutek kilkakrotnej regulacji granic z ZSRR - musieli opuszczać swoje miejsca urodzenia. I przybywali w okolice Legnicy, skąd po paru latach zawędrowali do Gruczna i są moimi parafianami. Jeszcze inni byli zawiezieni na północ kraju, kilka lat mieszkali nad Bałtykiem (co dobrze opisuje ks. Jan Zieja), a potem osiedlili się ostatecznie tu nad Wisłą. Zaludnili puste domy po Niemcach i otrzymali gospodarstwa. Tymi historycznymi zmianami powinni zająć się studenci i profesorowie.. Jeszcze żyją świadkowie. W Grucznie jest mnóstwo tematów do przebadania historycznego, religijnego i obyczajowego, nawet językowego. Zróżnicowanie tejże ludności siedzi głęboko w ich umysłach i sercach. Warto by to przeanalizować pod kątem patriotyzmu czy innych nastawień obyczajowych lub zachowań wobec innych i obcych. Skąd antysemickie nie tylko żarty, skąd nacjonalistyczne ciągoty i faszyzujące opinie lub gesty?

    Do tego dodać tych urodzonych tutaj Polaków („pokaleczonych” polityką i zniewolonych). Czasem były to młode 16. letnie dziewczyny. które po wojnie były wywiezione na Sybir, wskazane przez innych miejscowym donosicieli-zdrajców, a po pół roku szczęśliwie wróciły.Wyczuwając ten problem jako pęknięcie parafii i ciemną przestrzeń, cieszyłbym się, gdyby młodzi magistranci zaczęli opisywać, jaka krzywda siedzi w sercach tych ludzi. Kościół integruje. Wspólnota modlitwy łączy wszystkich. Ale jak dojść do wspólnej interpretacji u polityków Polski i Ukrainy wokół mordów na Wołyniu i innych krzywd , skoro nie potrafimy się dogadać w interpretacji najnowszej historii ostatnich ponad 40 lat?

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2013-07-07