ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 WYCHOWANIE POŚRODU BURZ


Drabiną do nieba 9 IX 2007 (18) [384]

 

60 lat temu od gości otrzymywaliśmy uśmiech i jakieś słodycze, potem odsyłano nas do kuchni. W rozmowach dorosłych nie uczestniczyliśmy. Zaoszczędzono nam zmartwień i rozstrzygania czegokolwiek o losach świata. Nasz świat dzieciństwa był spokojny, ciepły i pełen miłości.

Współcześnie nie jesteśmy odizolowani od wzburzonych fal i huraganów roziskrzonego błyskawicami świata. Nie tylko jachty wywracają się pod wpływem dwumetrowych fal. Przewracają się także ludzie i giną (jak to stało się tragicznie na naszych mazurskich jeziorach w sierpniu br.). Metaforyczny podmuch nowości, zachwytu i skandalu nie omija szczególnie młodych. Rozmaite filozofie i mody kuszą młodą dziewczynę, aby starała się być piękna, najlepsza, atrakcyjna i przebijająca się przez tłum. Chłopak podobnie może coś znaczyć, jeżeli ma kasę. Na wolnym rynku wielkie liczby, łatwe miliony, gra, korupcja, intryga, czarne sprawki, skłócenie elit, kto na kogo, kto komu, wodolejstwo polityczne i psucie mowy polskiej...

„Czas młodości jest (...) okresem, w którym człowiek spotyka się z licznymi i niekiedy bardzo poważnymi zagrożeniami. Młodzi ludzie ulegają nierzadko wszechobecnej propagandzie, która pragnie zyskać ich przychylność proponując młodzieży bezmyślną kontestację dorosłego świata. Tendencyjne posługiwanie się pojęciami „wolność” i „tolerancja” ma być przykrywką do proponowania młodzieży filozofii życia opartej na zaspakajaniu własnych zachcianek i poszukiwaniu ciągle nowych form rozrywki i zabawy” (z listu polskich biskupów nt. duszpasterstwa młodzieży 27 VIII 2007). Biskupi stwierdzają, że skutkiem mody na beztroskie życie jest „brak umiejętności radzenia sobie z problemami małżeńskimi już zaraz po ślubie, ucieczka od odpowiedzialności za najbliższych w nadmierną aktywność zawodową, zagubienie duchowe”.

Burze wychowawcze już w tym roku szkolnym ponoć będą zmniejszone poprzez mundurki szkolne i ocenę religii wliczaną do średniej. Wiara w to nie jest powszechna.

Richard Dawkins w „Bogu urojonym” chyba nie wywoła zawieruchy, chociaż za nic ma wszelkie wysiłki ludzkości w poszukiwaniu istnienia Boga. I śmieje się z naszych, podobno marnych i pokornych, podstaw wiary w Boga, a ja dziwię się temu uczonemu, skoro m. in. przywołuje eksperyment badania siły modlitwy w ten sposób, iż ktoś modlił się za losowo wybrane grządki (roślin), by sprawdzić, czy rośliny będą na nich lepiej rosły (nie rosły lepiej). Ubawiłem się tym przykładem. Widać że między nauką a głupotą jest cienka granica. Naiwnie nas wierzących robi się w bambuko tj. uważając za istoty o banalnym i idiotycznym rozumowaniu. Trzeba być naprawdę mało wrażliwym i o zawężonych kompetencjach, aby nie widzieć całości wielkiego świata i naszej skomplikowanej tajemnicy istnienia. Przecież nie można odrzucić wszystkich naszych zmysłów, którymi dotykamy ogromu świata i zjawisk, faktów, realiów i złudzeń. I jeszcze rozum, który próbuje porządkować to, co zmysły potrafią nazbierać. I wyobraźnia, i intuicja, i smakowanie piękna.

Mimo to nowe jakieś burze i huragany wciąż będą rozrywać nasze troski o wychowanie.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

 

2007-09-09