ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 CHWILÓWKA i WIECZNOŚĆ


Drabiną do nieba 25 XI 2012 (24) [513]

      W końcu października wracając od doktora dentystki, gdy było ciepło, a liście ze swoimi żółcieniami i rdzawym złotem jeszcze wisiały na drzewach, na skrzyżowaniu w Świeciu, czekając na zielone światło, przyglądałem się barwnemu transparentowi, który niosły dwie młode piękne i kolorowe dziewczyny. Myślałem wpierw, że to pewnie obrończynie Telewizji Trwam albo przeciwniczki aborcji i in vitro. Niestety, one niosły ruchomy bilbord „Chwilówka. W 15 minut możesz otrzymać kredyt...” Był adres, telefon...

     Takich propozycji kredytu lub zakupu czegokolwiek otrzymuję dziesiątki przez internet. Jest to najgorsza strona naszej rzeczywistości. Coś czego nie chcę. Nachalność. Nieustanne natręctwo. Narzucanie czegoś. Niekiedy wymuszanie. Zdarza się, że otrzymuję paczkę książek lub innych materiałów. Mam pełno nierozdanych pakunków i gazet. Nie tylko ich sprzedać nie można, nawet za darmo ludzie tego przyjmować nie chcą. Otoczenie bez entuzjazmu, obojętne. Taki kolportaż to droga donikąd.

      Co mam zrobić, gdy otrzymuję od dziekana dwa, trzy egzemplarze jakiejś gazety, ciekawe czasopisma misyjne, Wzrastanie. Których nie będę czytał. Bo ja przeglądam i czytam od pradawna inne np. choćby „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, „Gość Niedzielny”, „Homo Dei” (od ponad 50 lat), w których i czasem publikowałem oraz „W drodze” (od 40 lat), gdzie również kiedyś publikowałem eseje. Jako stary czytelnik jestem wierny nieustannie (i za komuny i teraz w demokracji) bardziej wyrafinowanym intelektualnie czasopismom. Jestem po prostu wybredny. Lubię ich poszukiwania. Ich pytania, ich wątpliwości i próby odpowiedzi. Nie zawsze zgadzam sie z tezami zamieszczanych artykułów, ale cenię ich wyjątkowość, tematykę, uniwersalność i obrany sposób spostrzegania (poza nielicznymi wpadkami z powodu potężnej samolotowej katastrofy smoleńskiej, kiedy te czasopisma nie zachowały żałobnej powagi i milczenia, lecz zostały też wciągnięte w gadaninę i bełkot wojny polsko-polskiej). Nie chcę należeć ani do grupy znającej się na lotnictwie, ani do wielbicieli teorii spiskowych świata.

     Pół roku czekaliśmy na nowego biskupa Diecezji Pelplińskiej, którym został ks. bp dr Ryszard Kasyna. Cieszymy się. To mój 5. biskup diecezjalny. Otwieramy dla niego naszą ciekawość, nasze drzwi i serca. Będzie dla nas inspiracją i przewodnikiem. Świeżym okiem spojrzy na obszar 300 parafii. Ufam mu. Może przywróci dwudniowe „Spotkania Pelplińskie”, w których uczestniczyło wielu z Wybrzeża. Były tym, o czym mówił niedawno kard. Ravasi: „ewangelizacja bez kultury jest absurdem”. Z diecezji otrzymujemy impuls, moc, kurendy, materiały, plakaty, książki. Aktualność ich jest priorytetem. Na 11 XI (IV dzień solidarności z Kościołem prześladowanym, zwłaszcza w Egipcie) otrzymałem materiał w przeddzień w południe. Za późno. Udało mi się    zmienić kazanie. Ale już filmu nie wykorzystałem. Plakat zmarnowany. Powinien wisieć z tygodniowym wyprzedzeniem. Za to wszystko - wykorzystane lub nie - trzeba zapłacić. I tak kilka tysięcy zł rocznie marnuje się, wyłudzają je instytucje, przeważnie kościelni referenci i wydawnictwa oraz prawicowi aktywiści. To też jakieś chwilówki odległe od pragnienia wieczności.    Jaki rytm wieczności wydobyć ponad doraźną i pośpieszną krzątaninę w duszpasterstwie?

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2012-11-25