ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 NADMIAR W LITURGII


Drabiną do nieba 30 IX 2012 (20) [509]

      Troska o liturgię w Polsce jest ważna, co zauważają księża i publicyści. Wizja odnowionej posoborowej liturgii jest piękna, gorzej z jej codzienną realizacją. Przedsoborowa praktyka mszy recytowanych dla dzieci i młodzieży (tutaj duży wkład naszego ks. inf. prof. Jerzego Buxakowskiego) była sztucznym tworem równoległego prowadzenia mszy po polsku przez jednego z dyżurnych księży obok właściwego celebransa odprawiającego po cichu po łacinie. Ta zastępcza praktyka, której już nie powinno być od 40 lat, w niektórych kościołach pozostała do dzisiaj w formie księdza policjanta lub w celebransie, który wciąż coś dodaje, dopowiada, zamęcza nas słowolejstwem i niepotrzebnymi komendami.

      Ostatnio ks. Artur Stopka podzielił się zdziwieniem, co widział „podczas urlopu wędrując po Polsce (...) często zmieniając parafie, dekanaty i diecezje”, odprawiając tam codzienną Mszę św. ”W czym problem? - pyta. - W tym, że z coraz większym zafrasowaniem obserwuję swoistą amatorską "twórczość" uprawianą w polskich kościołach katolickich podczas sprawowania Najświętszej Ofiary. Mnożą się czasami dziwne zwyczaje i zwyczaiki, których źródłem najczęściej są księża. Co ciekawe, zdarzyło mi się, że w jednej ze świątyń zostałem w zakrystii ostrzeżony, iż przebieg Mszy św. może się w pewnych szczegółach różnić w zależności od tego, który z duchownych będzie następnego dnia rano odprawiał” jezuicki GEDEON.pl).

     Takie podaje m. in. przykłady. Podczas Mszy św. celebrans odmawiał lub wszyscy jakieś dodatkowe modlitwy, których nie ma w Mszale (w ramach modlitwy powszechnej coś dłużej dodawano albo po Przeistoczeniu ksiądz wygłaszał aklamację, której nie ma w polskim wydaniu Mszału, a wierni odpowiadali zdaniem z Mszału, rutynowo przygotowani do tego, bo pewnie tamże tak sie dzieje od dawna). Czasem w niedziele nie ma homilii, a za to jest wystawienie Najświętszego Sakramentu z krótszym lub dłuższym, nawet do pół godziny trwającym nabożeństwem, najczęściej maryjnym. Także miejsce rozdzielania Komunii św. jest rozmaite (nie chodzi o kwestię "na stojąco czy na klęcząco"), bo wierni ustawiają się w długi szpaler wzdłuż całej świątyni (także w dzień powszedni, kiedy zaledwie niewielu uczestniczy). Albo jakieś praktykowane w wielu parafiach i kaplicach podczas rozdawania Komunii św. błogosławienie małych dzieci (co zaskakuje niezorientowanych w miejscowych zwyczajach księży gości, którzy jako przyjezdni nie wiedzą czy maluchowi, który stoi przed nim, zrobić krzyżyk na czole czy podać Hostię?..). To jaki nadmiar. Czy msza jest za uboga i potrzebuje jakichś ubarwień? - pyta ks. Stopka. Jaki jest sens i cel w tej mnogości jakichś „dodatków”?

      Albo jeszcze majstrowanie w rytmie roku kościelnego, w którym jest 15 sierpnia Wniebowzięcie NMP z tradycyjnym błogosławieństwem wiankami, też dożynkowych (w tej kategorii Maryja to metaforycznie najlepszy kłos naszej planety). A 8 września przypada Narodzenia MB tj. Matki Boskiej Siewnej, kiedy błogosławimy ziarno i nasiona. Czy po tym terminie mają sens dożynki? Chcemy zmieniać tradycje związane z polskim rolnictwem i przestawić pory roku?

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2012-09-30