ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
środa, 14 listopad 2018 roku

 CZY NOWE KOŚCIOŁY UŁATWIAJĄ SACRUM?


Drabiną do nieba 18 III 2012 (6) [495]

     Korzystam z portalu: Wiara.pl. Toczy się spór wokół sakralnej architektury. Nowa jest całkiem inna niż stara. Nowy kościół nie skupia, lecz rozsypuje nasze spojrzenie. Rozsadza naszą wyobraźnię.

     Teza i diagnoza jest taka, iż nowe kościoły w małym stopniu uznają tradycje architektury sakralnej i Sobór Watykański II. Tak twierdzi nestor włoskiej architektury Paolo Portoghesi: „konstytucja Sacrosanctum Concilium nakazuje, by nowe formy organicznie wyrastały z dotychczasowych. Tymczasem nikt się nie przejmował wolą Soboru. (...) Kościół (...) swój fundament ma w górze, a nie pod sobą. Jest bowiem domem Boga”. A nie piwnicą Boga. Od lat 60. ub. wieku – przypomina Portoghesi – przeciwstawiono Kościół duchowy kościołowi z kamienia, wbrew temu, że w całej tradycji były to pojęcia komplementarne. Zakwestionowano sakralność budowli, widziano chrześcijaństwo bez świątyni, abstrahując od tego, czym jest Eucharystia i w niej realna obecność Chrystusa. „Oby człowiek zawsze miał możliwość otwarcia drzwi kościoła i znalezienia za nimi owej czerwonej lampki, która świadczy o obecności Boga” – mówi włoski architekt.

     W Niemczech dominuje model communio, ludzie siedzą naprzeciwko siebie... Portoghesi przypomina ojca soborowego J. A. Jungmanna: „Kapłani i lud (... ) razem zmierzają do Boga (...) nie patrzą na siebie nawzajem, lecz jako Lud Boży w drodze są zwróceni na Wschód, ukierunkowani na Chrystusa, który wychodzi nam naprzeciw”. (...)
„Istniał wymiar kosmiczny, zatracony w ostatnich dziesięcioleciach. Zastąpiła go klerykalizacja liturgii. Kapłan - centralnym punktem i głównym bohaterem. Potem chciano to zrównoważyć przez tak zwany czynny udział i kreatywność zespołu przygotowującego liturgię. (...) Bóg zszedł na drugi plan, cała uwaga została skupiona na ludziach, którzy coś w liturgii robią. W ślad za tym idzie architektura nowych kościołów”. Zdaniem Portoghesiego czas skończyć z tym zamieszaniem. (...) Kościół nie jest miejscem rekreacji czy towarzyskiego spotkania. Idziemy do kościoła, aby przybliżyć się do Boga. Tak zwierza się ten słynny włoski architekt z okazji 80. urodzin... Chrześcijańska kultura, zwłaszcza francuska (Péguy, Bernanos czy Pascal) pomogła mu przeżyć bunty i kryzysy, i w pełni powrócić do Kościoła i zająć się projektowaniem kościołów.

     To jedno widzenie budownictwa kościelnego. Jest i drugie - i chyba ważniejsze - które uwzględnia istotę Boga, Boga Jedynego w Trójcy Osób - wspólnotę Osób - kojnoniję (jak upierał się nazywać tę rzeczywistość ks. prof. Franciszek Blachnicki twórca Ruchu „Światło - Życie”, w odróżnieniu od komunii np. pierwszej Komunii). Naśladując Boga naśladujemy Jego Miłość i Jedność. Przenosimy relacje Osób w Trójcy Św. na nasze ludzkie relacje. Wytwarza się nowa powinność człowieka wierzącego w Boga Ojca przez Chrystusa w Ducha Św.: miłość i jedność. Tu sens wzajemności, znaku pokoju, widzenia Jezusa w drugim człowieku etc. Kopia boskiej kojnoniji. Kto dąży do miłości, jest prawie święty, kto niszczy miłość, nienawidzi - grzechy. Kto pragnie jedności i jedność buduje, jest święty. Kto utrudnia jednoczenie, rozwala jedność, więzi, przyjaźń, małżeństwo - grzeszy. Takiemu nowemu widzeniu służy nowa architektura sakralna, która niestety też rażąco lekceważy inne wymogi soborowe, zapisane we Wprowadzeniu do nowego obowiązującego Mszału Rzymskiego papieża Pawła VI.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2012-03-18