ewangelizacja.net

Felietony > Felietony "Pielgrzym"
wtorek, 13 listopad 2018 roku

 KOMU BLIŻEJ DO BOGA?


Felieton Moniki Olejnik  przedstawia spór, komu z redaktorów  bliżej do Boga. Otóż „Rzeczpospolita” sprzyja politykowi Markowi Jurkowi, a „Dziennik” Prawu i Sprawiedliwości. „Gazeta Wyborcza” nie wierzy, że Polskę naprawi wszędobylska lustracja (w której brak miłosierdzia i przebaczenia), nie cierpi pomysłów Giertycha i Leppera. „Niedziela” broni księży i opcji  braci Kaczyńskich. Ks. prof. Czesław Bartnik wspomina mętne propozycje pana prezydenta na temat ochrony życia, twierdzi, że w PiSie jest wielu o dwuznacznej mentalności, że PiS  staje się oziębły i z dystansem wobec Kościoła, że biskupi wydają się słabsi w obecnym okresie  („Nasz Dziennik”)....”Gość Niedzielny” próbuje być neutralny i obiektywny, bez żadnej opcji partyjnej. Władza ustawodawcza kwestionuje władzę sądowniczą. IPN grozi listami z agentami i chce być wyrocznią wszystkiego. Prezydent przyznaje szczerze, że wybór Kwaśniewskiego w r. 1995 przyjął z ulgą czyli od 12 lat woli niewałęsowy kierunek, że Wałęsa był większym zagrożeniem dla demokracji niż Kwaśniewski. Wałęsa na to odpowiedział jeszcze ostrzej. I tak dalej. Unoszą się złośliwe i dramatycznie nerwowe ręce nad Polską.  Nad pięknym krajobrazem zamiast złożonych rąk do modlitwy coraz więcej rąk zakończonych pięściami. A biskupi milczą.
       A dzieci i młodzież ponoć gubią się w tejże rzeczywistości z powodu złych metod edukacji i braku entuzjazmu u nauczycieli. Po zakończeniu roku szkolnego lamentuje się,  na podstawie wyników testów, że  uczniowie podstawówki nie rozumieją tekstów, a nawet co czwarty nie potrafi wyliczyć, ile minut w godzinie.  A komiczny Rosiewicz śpiewa o świetlanej Polsce. Komu bliżej do Pana Boga?
    U nas w małej ojczyźnie nikogo nie bronimy i nikogo nie atakujemy. Nie unosimy pięści. Wyrzuciliśmy miecze i pistolety. W niedziele i święta wspólnie modlimy się za żywych i zmarłych. Przynosimy dary chleba i wina , które mocą Ducha świętego stają się  Ciałem i Krwią Pańską. I jest bliskość z Bogiem. To jedyny cud nad cudami, skoro nasze dary stają się Jezusem. I Jezus jak granica, jak nasza brama do wszystkiego. Na tym polega ta „sztuczka”, że umawiamy się, iż marne dary chleba i wina to materiał  do „obróbki” liturgicznej, aby w finalnym momencie ten materiał stał się (dzięki ostatecznej potędze Ducha Bożego) Pokarmem na życie wieczne i Kielichem zbawienia. Tak chciał Jezus. I tego chciał. To, co się raz stało na krzyżu Jezusa, już nigdy nie będzie ani poprawione, ani powtórzone. Moc Umierającego  i Zmartwychwstałego raz jeden przeszyła naszą planetę  jak piorun i błyskawica. I ma wymiar ostateczny, pełny, do którego nie można już niczego dodać. Odtąd wszystko staje się nowe. Jest to odnawiane, odtwarzane, upamiętniane, uobecniane  ? przenoszone w nasz czas i dla nas ? w sakramentalnym znaku Jezusowej Eucharystii. Modelowanej przez stulecia. Jest to ofiara przede wszystkim dziękczynna, składana nieustannie przy pomocy słów, ust i naszych  rąk. Dziękujemy Bogu za Jezusa i za wszystko. Uczestnicząc w tym jesteśmy blisko Boga. Przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem. Taka jest pełna tęcza wokół Jezusa.
       Jakże marne są polityczne rozgrywki i polskie spory pośrodku tego, co nieprzemijalne. Przy ołtarzu układa się piramida zdarzeń, problemów, tematów, pytań, a na jej czele jest Jezus Chrystus. Szkoda, że tak niewielu młodych po maturze chce iść bezpośrednio za Jezusem jako przewodnikiem. Spycha Jezusa na bok. Każda modlitwa podczas mszy, każde słowo ciągnie nas ku tajemnicy i ostateczności rozumienia i kochania.

KS. FRANCISZEK KAMECKI

2007-07-01